free counters
od 10 maja 2010


Blog > Komentarze do wpisu

Pamiętać

Tak sobie siedzę i myślę... zawsze sądziłam, że mi niewiele do szczęścia brakuje; to taka natura, co potrafi cieszyć się czymś niedużym, kwiatkiem, deszczem, książką, dobrą rozmową lub cisza przy herbacie. Wielki dar. A co, gdy dostaje się tak wiele, jak ja? Bulgocę jak kociołek, śmieję się, mam nadmiar wody i jedzenia a dziecko zabawek. Co z tymi, co dostali mało?

Równowagę pozwala utrzymać między innymi taki obrazek, który namalowała dziewczynka ze znanego mi domu dziecka, mała Marta; mam go stale w pamieci: staw, po obu stronach rozchylone sitowie, płynie kaczuszka, a nad nią słońce - w połowie zakryte straszną, ciemną chmurą. 

Martusiu, bardzo często o Tobie myślę i o całym Domu nad Stawem.

If.

poniedziałek, 30 stycznia 2006, if_if1

Polecane wpisy

  • Lęki, smutki i morze

    Masza co jakiś czas przypomina sobie, że świat jest groźny i boi się. Nocy, oderwania od bliskich, samotności, żywiołów, śmierci, wojny... widziała w telewizji,

  • Straszne macierzyństwo. O solidarności

    Ostatnio kilkakrotnie natknęłam się na temat matek, które nie kochają dzieci i żyją jak w więzieniu, w którym trzeba obsługiwać małego klawisza. Ja otrzymałam d

  • Poetka

    Masza ma poważny pyszczek i jak rzadko, słucha z uwagą. Czytamy z dziećmi o miłości szczęśliwej, o kocie w pustym mieszkaniu i o próbie, co dokonana być musi. I

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2006/01/31 12:49:33
wiesz, nigdy nie bylam w Domu nad Stawem.
Wolalam, zeby dzieciaki nie zobaczyly zaryczanej Sniezynki.

Najpierw mieszkalam za daleko, a pozniej...pozniej stchorzylam. Najzwyczajniej.
Jestem twarda, ale nie wobec dzieciecego nieszczescia. A od kiedy jest tu Pan Felix, wrazliwosc osiagnela stan zenitu...

na pewno nie nadaje sie, zeby pojsc z dzieckiem do kina i obejrzec historyjke o Lassie ;)
-
Gość: Ella, *.wroclaw.dialog.net.pl
2006/01/31 22:14:55
A ja tam byłam, widziałam Marusię i inne dzieciaki... pierwszy raz był trudny ale te dzieciaki tak pięknie nas tam gosciły :) Też czesto to wspominam...
-
2006/01/31 22:24:08
Katka, ja też walczyłam z naturalną skłonnością człowieka do oszczędzania sobie bólu. Ale udało się, nie pookazałam łez, choć się lały. Ani przez chwilę nie żałowałam decyzji. Odwrotnie, żałowałam za każdym razem, gdy nie mogłam pojechać, choć zawsze było to trudne. Teraz przy Maszy to już w ogóle... Lassie? Zachlipałam się przy KrÓlu Lwie... a co mówić o żywych, cierpiących, niewinnych.
Ściskam.
Ellu, Was też - bardzo gorąco.
-
2006/02/01 21:12:39
a propos chlipania... Pan Prezes nawet nie byl jeszcze w planach..poszlismy do kina, MaZa,przyszla chrzestna Pana Prezesa i jej czterolatka no i ja. "Gdzie jest Nemo?"...
duuuzy ocean, blekit wszechogarniajacy, morze dzieciecych glowek i MaZa, kontrolnie zerkajacy w moja strone. A ja cala we lzach ;) "bo on sie zguuubil..." ;)))))))
MaZa doskonale wie, kiedy musi wyciagac chusteczke w moja strone ;)

-
2006/02/02 19:19:23
A więc "Nemo" to nie film dla mnie :-)