free counters
od 10 maja 2010


Blog > Komentarze do wpisu

Kara cielesna

Wydaje mi się, że wyrobiłam w sobie sporą cierpliwość i w zasadzie wszystkie rzeczy udaje się z dzieckiem ustalić przy pomocy rozmowy. Ale czasami... szlag może trafić. Kiedyś, jeden jedyny raz, krzyknęłam i trzepnęłam Maszę w afekcie i do dziś pamiętam jej zaszokowane spojrzenie. Sama musiałam mieć podobne. Wspomnienie przechowuję na wierzchu pamięci i cholernie się wstydzę.

Ale czasami...

Ja: Córeczko, dość tego ganiania. Proszę do mnie, zakładamy spodnie, buty i wychodzimy.

Masza: Nie! Tak! Ja muszę jeszcze tutaj! Jestem tlochę chola i muszę tlochę położyć pać!

Ucieka, szaleje, wszelkie moje okrzyki i wściekłe miny uważa za okropnie śmieszne.

Ja: Nie wytrzymam. Chodź tu, bo dam ci w dupę!!!!!!

Masza: (zachwycona) Tak, w dupę, w dupę! (rozkręca się) Dupa będzie! Noga będzie!

If.

wtorek, 09 stycznia 2007, if_if1

Polecane wpisy

  • Lekcje odrabiamy

    Uświadomiłam sobie, jaki to wielki błąd, że pomagając Maszy w lekcjach nie trzymam pod stołem kompa albo chociaż dyktafonu... potem wykuć na pamięć i stand-up j

  • Akademiczka

    Nareszcie lektura, pierwsza, przez którą zaczytana Masza wręcz spóźnia się na posiłki. Akademia Pana Kleksa! Moja krew :-)))

  • Szczery Samarytanin

    Alex zjadł część obiadu, a resztę rozrzucił wokół swego wysokiego krzesełka. I zwiesił głowę na blacie, zupełnie, jakby przemyślawszy sprawę poczuł głód i rozpa

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/01/11 00:09:39
mózg na ścianie!
Masza jest bezbłędna!
-
2007/01/12 15:56:58
Mam podobną filozofię w tym temacie i kiedy zdarzyło mi się jakiś czas temu trzepnąć w dupsko Miśkę, ona... roześmiała się radośnie, oczekując na ciąg dalszy nowej zabawy :)
-
2007/01/13 13:22:10
Wydawalo mi sie, ze nie ma drugiej mamy z takimi pokladami cierpliwosci dla Coreczki.A tu taka ....niespodzianka.No i co teraz? Czy bedzie kontynuacja tej wg. Malenkiej nowej zabawy?
-
if_if1
2007/01/13 16:20:44
-> Snyewy: do mózgu na ścianie niewiele brakło, ale na szczęście ręce mi opadły (ze śmiechu)

-> Aaania: mam nadzieję, że niemanie doświadczeń bólu od najbliższych jest na dłuższą metę dobre. Ale ja w ogóle w piętkę gonię z tym myśleniem ;-)

-> Gasia.maks: o nie, nie będzie żadnej kontynuacji, nie planuję :-)
-
2007/01/13 18:04:46
> Aaania: mam nadzieję, że niemanie doświadczeń bólu od najbliższych jest na dłuższą metę dobre. Ale ja w ogóle w piętkę gonię z tym myśleniem ;-)

Na pewno jest dobre, jestem tego pewna i już widzę pozytywne efekty!!! Ja nie muszę się odwoływać do kar cielesnych, żeby dzieciaki chciały ze mną współpracować. Rozmawiamy, nawet z Misiem, od zawsze. Słuchają, nawet między sobą "dyskutują", zanim się pokłócą (i ostatnio pobiją - córa to bicie przyniosła, niestety, z przedszkola). Najgorsza kara to brak uwagi mamy, kiedy o nią proszą. Także naszym zdaniem słuszna droga, powodzenia!
-
if_if1
2007/01/13 20:22:29
Myślę, że myślę tak jak Ty :) Nigdy nie musiałam dziecka niczym straszyć, ani "złym panem" ani biciem, by osiągnąć swój cel - wystarczyło prosto wyjaśnić, dlaczego chcę tego czy tamtego.
Miewam jednak nawracające paranoje na temat, czy uda mi się dziecko dobrze przygotować do tego, co los niesie. Wtedy wątpię we wszystkie swoje teorie i sposoby.
A z tym, że brak mamy uwagi to mocna kara masz rację! Dziękuję za wsparcie.