O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


sobota, 10 maja 2014

Dziś byliśmy rano z Alexem na pobraniu krwi, najpierw ja, potem on. Krótko płaknął przy przygotowaniach, ale potem już tylko z marsem na czole czekał, aż operacja skończy się i pojedziemy w nagrodę na śniadania do makdonalda. Skończyło się, pielęgniarka nakleiła plasterek, wręczyła naklejki dla dzielnego pacjenta, jakże zasłużone; wyszliśmy z gabinetu. 

Ja: Usiądźmy może, jeszcze 5 minut muszę ci przyciskać ten plasterek.

Alex: To tu usiądźmy. Usiądź koło mnie. Jesteś moją najukochańszą mamą. Mamo wiesz, kocham cię najbardziej na całym świecie i będę kochał przez nieskończoność godzin.

Wziął moją rękę w swoje dwie ciepłe łapki i ciekawe, czy zauważył, że mamie na chwilę puściły wszystkie wiązania między atomami.

If.

Uświadomiłam sobie, jaki to wielki błąd, że pomagając Maszy w lekcjach nie trzymam pod stołem kompa albo chociaż dyktafonu... potem wykuć na pamięć i stand-up jak złoto, gotowy.

Ja: Co to jest demokracja?

Masza: To zebranie, na którym każdy może powiedzieć, że no na przykład nie chce wojny albo że kto ma być przywódcą.

Ja: Jaką rolę pełniły Iliada i Odyseja?

Masza: Pełniły wielką rolę.

Ja: Kto to niewolnik?

Masza: To byli ludzie, którzy nie mieli własnej woli.

Jakie szczęście, że gdy porządnie dopytać okazuje się, że mała naprawdę ma w głowie to, co potrzeba. Tylko nie chce jej się kombinować definicji, tym bardziej wyuczyć się tej z podręcznika...

If.


sobota, 21 grudnia 2013

Alex pięknie leżakuje w przedszkolu, więc słabo zasypia wieczorem. Ataki energii, hałasowanie, pożądanie kanapki z dżemem o 22, wszystko to mnie przyprawia o rozpacz i ból głowy, tym bardziej, że sama jestem wtedy śpiąca.

Wczoraj sprawy ujął w ręce Grześ. Ujął; po paru minutach przyszedł i raportuje:

Grześ: No to Alex zasnął.

Ja (z niedowierzaniem i czcią): Jej... jak ty to zrobiłeś?

Grześ: Poczekałem do jedenastej.

If.

niedziela, 10 listopada 2013

Czytamy świetną japońską książeczkę "Mogura basu", czyli w moim wolnym tłumaczeniu "autobus pana kreta"; czytamy po polsku, ale po lekturze Alex chłonie te zabawne cudzoziemskie dźwięki.

Alex: A jak jest po japońsku dom?

Ja: Ie.

Alex: A włosy?

Ja: Kaminoke.

Alex: A klet?

Ja: Wiesz przecież, mogura.

Alex (dowcipnie): A autobus?

Ja: Basu.

Alex: Ale taki ludzki autobus?

Ja: Każdy autobus.

Alex: A. A jak jest po japońsku batelia albo kosmos?

Zastanawiające albo.

If.

sobota, 02 listopada 2013

Nareszcie lektura, pierwsza, przez którą zaczytana Masza wręcz spóźnia się na posiłki. Akademia Pana Kleksa! Moja krew :-)))


wtorek, 16 lipca 2013
Masza: Czy posiedzisz, póki nie zasnę?
Ja: Tak.
Masza: Nawet, jeśli bardzo długo nie będę mogła zasnąć?
Ja: Tak.
Masza: Nawet do drugiej w nocy?
Ja: Tak.
Masza: A jak się obudzę bo złe sny, to będę mogła do ciebie przyjść?
Ja: Jasne.
Masza: I znowu posiedzisz przy mnie?
Ja: Tak.
Masza: Póki znowu nie zasnę, i tak kilka razy?
Ja: Pewnie.
Masza: ........... (śpi, poczucie bezpieczeństwa 10/10)

If.

poniedziałek, 06 maja 2013
Alex zjada początki wyrazów.

Ja: No, kto pierwszy się ubierze? Na pewno ja!
Alex: Iba nie!

Słówka i powiedzonka Alexa:

1. Balop

Ja: Co to jest balop?
Alex: Balop to balop.

Zdaje się, że Alex wynalazł własne superokreślenie na wszystko. Kuwaka.

2. Eekaj!

3. Tylko eden i oniec! (nadużywane w prośbach o słodycze)

4. Uś nie mogie. (przy posiłkach, nigdy przy słodyczach)

***

Masza: Czy mogę jeszcze trochę tej pysznej sałatki?

Ja: Trzeba trochę tacie też zostawić... weź jedną łyżkę, dobrze?

Masza (refleksyjnie): Hm, ale w domu nie ma tak dużej łyżki.

If.

środa, 21 listopada 2012

Nasza najnowsza wspólna zabawa to czterokondygnacyjny dom z lego duplo, za każdym razem tworzony na nowo. A w nim: obowiązkowo garaż dla wozu strażackiego, stół, ogród na dachu z legowiskiem dla Psa (bez schodów, ale pies potrafi), łóżka dla Taty (figurka mechanika  duplo; tę rolę zawsze bierze Alex), Mamy (zwichnięta i rozczochrana lalka Polly Pocket z głową odwróconą na plecy, wypisz wymaluj ja) i Dzidzi (figurka chłopca duplo). Wyznam, że czasami się wykręcam od roli Mamy, z którą i tak codziennie ćwiczę. Ale Masza, jak się okazuje, nie jest do swej roli przywiązana jak brat. I gdy okoliczności ją zmuszą, potrafi dać z siebie wszystko.

Masza: No mama, to proszę, bądź Dzidzią... (skracam tu kilka minut nalegań)

Ja: Dobrze, dobrze. Uaaa! chcę ciasteczko!

Masza (bystro): Super, to ja mogę być Dzidzią a ty bądź Mamą.

Ja: Nie chcę. Raz w życiu sobie pokapryszę. Ciaśtećko!

Masza: O nie, moja kochana Dzidziu, bo zaraz kolacja. Zjesz kanapeczkę?

Ja: Nigdy! Ciaśtećko!

Masza: Ciastka są niezdrowe. Dać ci szyneczki?

Ja (ucieszona jak rzadko): Nie nie nie uaaa ciastko! Zdrowe!

Masza (biegle): A szyneczkowe ciastko?

Ja: ?

I w tym momencie Alex przecina sprawę, jak prawdziwa głowa rodziny. Wyłuskuje mi z palców figurkę Dzidzi, sadza ją przy stole i tonem spokojnego autorytetu oznajmia: Dzidzia, tejaz nie ciatko. Tutaj. Mniam mniam.

If.

środa, 14 listopada 2012

Alex w oczach rośnie, a worek ze słowami z dnia na dzień bardziej wysypuje się. Odbieramy siostrę ze szkoły (chodzi na drugą zmianę i codziennie kończy lekcje o 16:15, ja małego odbieram około 13). Alex siada na podłodze na środku korytarza, przyszliśmy trochę za wcześnie.

Ja: Lepiej wstań, zaraz będzie dzwonek i tu mnóstwo dzieci zejdzie.

Alex ani drgnie, dzwonek dzwoni, a tu niespodzianka, stampede nie zwala się po schodach jak zwykle.

Alex: Nie ma tłumu.

Prorok jakiś czy co. No i kolejne nowe słowo :)

If.

sobota, 01 września 2012

Na działce, rysujemy kredą chodnikową galerię zwierzątek na płytkach przy domu.

Ja: Co teraz rysujemy?

Alex: Iha ha.

Ja: Konia? Dobrze. A powiesz koń? Albo prościej, najpierw powiedz ko.

Alex: Ko.

Ja: Powiedz ni.

Alex: Ni.

Ja: Powiedz ko-ni.

Alex (po namyśle): Iha ha.

If.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45