O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


wtorek, 30 stycznia 2007

Ignaś, rok starszy kolega, asystuje przy przewijaniu Maszy. Dziewczyna uparcie trwa przy pieluszkach - ale co za niekonsekwencja; zapytana, gdzie robi siusiu, bez mrugnięcia powieką odpowiada: "do nocniczka!"

Ja: A wiesz, Ignaś już nie używa pieluszek. Robi siusiu jak wszyscy, do sedesu. Albo do nocnika.

Masza: (odwracając się do Ignasia) To ty stary jesteś?

If.

sobota, 27 stycznia 2007

W kąpieli Masza lubi bawić się zwierzątkami wydłubanymi z maty piankowej, wśród których zabłąkały się literki M i Y. Grześ dał dziecku do zabawy literkę M.

Masza: Em jak mama!!!

Grześ (osłupienie i zachwyt)

Dziecko przykleja M do ściany jak W. Przygląda się i mamrocze: Nie tak.

Przykleja literkę odwrotnie.

Grześ z łomotem wypada z łazienki i woła: zanotuj gdzieś, że mała zna już drugą literkę!!!

If. (zanotowałam: literka "em". Druga po "te" jak tata!)

środa, 24 stycznia 2007

Jak zwykle - skończyłam rozmowę z mamą (czyli Maszeńki kochaną Pacią) i słuchawka należy się dziecku.

Ja: Hej, telefon do ciebie!

Masza: Haloo? Kto tam?

Pacia: To ja!

Masza: Kto?

Pacia: (zdezorientowana) No ja, Babcia Wisia!

Masza: Pacia Wisia?!!!!! A to dopielo! A to dopielo! Niemoliwe!!! 

czwartek, 18 stycznia 2007

Na spacerze pośród gnących się do ziemi traw i krzewów:

Masza: Hej! Wiatr, ty psietań wieić!

Inne celne odmianki: pomogałam, wstanąć, pojedzieliśmy. Poszedła. Lefa (lwa), kusze (kurze).

If.

środa, 17 stycznia 2007

Przyjechaliśmy z Grzesiem po dziecko do Dziadzi i Paci. Masza powitała nas radosnym piskiem, szybko jednak pospieszyła do stołu - przeszkodziliśmy w kolacji. Poczęstowała nas własną bułeczką z serkiem - kochane złotko - i w ogóle kazała rozgościć się. Rozgościliśmy się.
Nagle rozkleiła się. "Mamo, przytul mnie baldzo" wyjąkała mokrym głosikiem, nie ruszając się z krzesła. Poderwałam się wzruszona, a ta jedną rączynkę wyciągała do mnie, a drugą, przytomnie, pakowała do buzi jeszcze kawał bułki.

If.

poniedziałek, 15 stycznia 2007

Rozmawiamy z Anią o książce.

Ania: Napisałabyś wstęp?

Ja: Ale czy ja umiem napisać dobry wstęp? Bo wiesz, marny wstęp to sama sobie możesz... e

If.

sobota, 13 stycznia 2007

Masza: Tata, ugotować ci fasolkę?

Grześ: Tak, poproszę.

Masza: Ale musiś zaciekać, bo nie mam fasolki.

Grześ: Może pójdziesz kupić?

Masza: A nie, mam fasolkę.

Grześ: Gotowe?

Masza: Nienie, niegotowe, ćsieba ciekać.

Grześ: Ale ja głodny jestem.

Masza: Ale jeszcze jest si, wiesz?

Grześ: (po długiej chwili) Idę zjeść gdzie indziej.

Masza (po długiej chwili, pod nosem) Wcale nie ma fasolki.

If.

wtorek, 09 stycznia 2007

Wydaje mi się, że wyrobiłam w sobie sporą cierpliwość i w zasadzie wszystkie rzeczy udaje się z dzieckiem ustalić przy pomocy rozmowy. Ale czasami... szlag może trafić. Kiedyś, jeden jedyny raz, krzyknęłam i trzepnęłam Maszę w afekcie i do dziś pamiętam jej zaszokowane spojrzenie. Sama musiałam mieć podobne. Wspomnienie przechowuję na wierzchu pamięci i cholernie się wstydzę.

Ale czasami...

Ja: Córeczko, dość tego ganiania. Proszę do mnie, zakładamy spodnie, buty i wychodzimy.

Masza: Nie! Tak! Ja muszę jeszcze tutaj! Jestem tlochę chola i muszę tlochę położyć pać!

Ucieka, szaleje, wszelkie moje okrzyki i wściekłe miny uważa za okropnie śmieszne.

Ja: Nie wytrzymam. Chodź tu, bo dam ci w dupę!!!!!!

Masza: (zachwycona) Tak, w dupę, w dupę! (rozkręca się) Dupa będzie! Noga będzie!

If.

niedziela, 07 stycznia 2007

Ze słownika Maszy

1. Zamiast sklejek - przestawki:

Ingaś - Ignaś (o rok starszy kolega Maszy, najgrzeczniejsze dziecko świata)

Reśko - Reksio [o, zapomniałam, jednak nie Reśko a Leśko :-) ]

Kasućka - kaczuszka

Mask - Maks

  

2. Pomijanki środkowe i przednie:

Pi - śpi

Piewaj - śpiewaj

Kapetki - skarpetki [gdzież niegdysiejsze kapciki? ]

Kopeta - koperta

 

3. Oryginalne:

Kukielek - cukierek

Makakowy - marchewkowy

Kudećka - książeczka

Okuda - kołdra

Pciu! - cmok, buziak

Oddaj mi - weź ode mnie

  

red. If.

piątek, 05 stycznia 2007

Rozmawiam z Pacią, czyli moją mamą, przez telefon. Kończymy nasze sprawy i teraz słuchawka należy się Maszy.

Ja: Telefon do ciebie!

Masza: Kto?

Ja: Sama zobaczysz.

Masza: Halo? Kto tam?

Pacia: No, zgadnij kto!

Masza: Kazia-Kazia!

Pacia: Nie, ja nie jestem Babcia Kazia, jestem Babcia Wisia!

Masza: (bystro wyłguje się z omyłki) Nienie, ty psiecieś jesteś Grześ!

If.

 
1 , 2