O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


piątek, 23 stycznia 2009

Pakujemy się. Jutro brykamy na tydzień nad polskie morze! Moje serce bije mocniej, układam ze śpiewem na ustach wybrane przez córeczkę bluzki, piżamki, spodnie, a Masza z zadaniem wybrania książek podążyła do drugiego pokoju. Wraca po chwili, z kubkiem w ręce i wyrazem na buzi jednocześnie stanowczym i czułym.

Masza: Mamusiu.

Ja: Słucham cię, córeczko.

Masza: Wiesz, za wiele lat, kiedy ty będziesz stara i umrzesz, to ja i tak będę piła z tego kubka. Nigdy go nie wyrzucę!

I wychodzi, dorzucając: Ja kocham ten mój kubeczusiek.

If.

czwartek, 22 stycznia 2009

Wydaje się naturalne, że dziecko z ojcem astronomem będzie prowadzić rozmowy kosmiczne i żałuję, że Grześ ich nie zapisuje. Jedną, tylko jedną udało mi się złapać.

Tradycyjnie - jedni się kąpią (Masza i Grześ), drudzy (ja, Kotka i Kocurek) przygotowują mieszkanie do snu. Przygotowujący co jakiś czas są wzywani, by pomóc myć zęby, przynieść coś tam, a czasem wchodzą sami, z ciekawości (ja) lub by skorzystać z kuwety (nie ja).

Wchodzę zatem i widzę Grzesia i Maszę przy książce "Carrying the Fire - an Astronaut's Journeys". Oglądają zdjęcia.

Grześ: A to kratery, wiesz, co to krater?

Masza: Jasne. Krater to takie okrążątko, tam leży rakieta jak na przykład spadnie z nieba i wypadną jej śrubki.

Grześ: To mi przypomina starą astronomiczną zagadkę - "dlaczego meteoryt zawsze spada na środek krateru"...?

If.


niedziela, 18 stycznia 2009

Masza interesuje się ślubami i narzeczeństwem. Wieczorami opowiadam na żądanie bajki o królewnach, które nie chciały wyjść za mąż i wymyślały niesamowite zadania dla przyszłych a niedoszłych (póki nie pojawi się królewicz dzielny, mądry a pomysłowy i poradzi sobie z nimi); co wieczór słyszę "mamo, opowiedz mi o królewnie i królewiczu, który musiał wykonać dziewięć zadań..." albo: "mamo, opowiedz o królewnie, którą królewicz musiał rozśmieszyć trzy razy"...

Temat stanu cywilnego jest chyba mocno w grupie przedszkolnej poruszany, a pierwsze uniesienia miłosne przeżywane. Nie wiem, co z tym robić. Chyba nie robią tego szczególnie romantycznie. A może Masza nie trafiła na swego dzielnego, mądrego i pomysłowego, stąd brak rumieńców itp.

Dziś:

Masza: Już nie jestem Piotrka narzeczoną.

Ja: Nie dziwię się, sama go nie chciałaś.

Masza: No tak, ale teraz on też mnie nie chce.

Wczoraj:

Masza: Mam nowego narzeczonego.

Ja: Kogo znowu?

Masza: Nie znowu tylko pierwszy raz. Sama Majkela Karmajkela z Mamma mija, to on jest moim narzeczonym.

Ja: A Piotrek?

Masza: Też.

Ja: To ilu masz narzeczonych?!

Masza: Czterech.

Ja: Słucham? Czterech?!

Masza: No przecież Maćka, Piotrka, Kubę i Sama Majkela Karmajkela.

Ja: To można mieć tylu naraz?

Masza: No mamo, przecież pewnie, że można!

If.

(A jutro?

Ja: To jak z tym ślubem z Maćkiem?

Masza: Mamo, z jakim znowu Maćkiem, z jakim ślubem, teraz jestem z Wiktorią)


sobota, 17 stycznia 2009

Masza nagle rzuca się na mnie i zaczyna całować w bardzo intrygujący sposób: przyciska usta do moich ust i kręci głową na boki.

Ja (zaskoczona): He? Gdzie się nauczyłaś tak całować?

Masza: Od Ridża i Bruk.

Ja: Aaa [no jasne, u Babci musiała widzieć "Modę na sukces", odcinek milion bilion siedemsetny...]

If.

niedziela, 04 stycznia 2009

Ciąg dalszy, gdy już wyśmialiśmy się i uniknęli włączenia czegokolwiek, co nie należy do serii Star Wars.

Grześ: No dobrze, niech będzie piątka, ale będę przewijał niektóre miejsca.
Masza: Nienie, ja muszę obejrzeć wszystko.
Grześ: Albo się zgodzisz na przewijanie, albo wcale nie włączam.
Masza: To ja pomyślę, dobrze? Pomyślę i odpowiem ci. Postaram się tak pomyśleć, żeby odpowiedzieć "tak".

If.
(Grześ właśnie odpowiada na piętnaste pytanie "kiedy pokaże się Yoda?")
(gdyż Masza tak pomyślała, by odpowiedzieć "tak")

Masza zobaczyła w telewizji u Babci Kazi kawałek Gwiezdnych Wojen z Yodą i przepadło. Zakochała się! Yoda, tylko Yoda! Gorzej, że był to "Powrót Jedi", gdzie na koniec Yoda umiera. Dziecko ciężko przeżyło tę sprawę, a po powrocie do Warszawy temat Yody wrócił. Z braku najłagodniejszego "Mrocznego Widma" puściliśmy dziecku "Atak Klonów". Yoda, kochany Yoda, rozczulała się Masza, domagając się jednocześnie określania wszystkich występujących postaci według uniwersalnego klucza dobry-niedobry.

Dziś temat znów wrócił. Mnie to nie dziwi. Grześ jest fanem, zna całość, zwłaszcza stare, na pamięć...

Masza: Yoda, włączcie proszę. Ten tutaj (i pokazuje wybraną okładkę)

Grześ: Piątka? Nie. Mogę włączyć czwórkę, jest najfajniejsza. Ale tam nie ma Yody.

Masza: Ja chcę tylko te kawałki, gdzie jest Yoda. Chcę piątkę.

Grześ: Wolę nie, tam dużo walczą i w ogóle.

Masza: Ja bardzo lubię, jak walczą.

Grześ: Ale tu są takie... nieprzyjemne sceny.

Masza: Ja lubię nieprzyjemne sceny.

Grześ (nieco zirytowany): To może puszczę "Wysyp żywych trupów"

If.