O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


piątek, 27 lutego 2009

...to ja! Za co dziękuję Hanyszce, autorce blogu "Maluch przed ekranem". Przyjemne uczucie, a zwłaszcza po przeczytaniu uzasadnienia...

Nie myśląc wiele włączam się do zabawy i po trwającym tydzień biciu się z myślami wyróżniam poniższe blogi, w kolejności przypadkowej:

1. Robaczki Trzy - za sposób, w jaki zapędzona Mama potrafi wyrazić w blogu miłość do dzieci, potrafi analizować ich słabe i mocne strony, potrafi dostrzec problemy, potrafi znaleźć rozwiązania, zawsze jej się chce... Mój wzór!

2. Haniołek, Brumiś i Spółka - za bliski mi styl bycia Mamą i umiejętność pisania o tym, a w szczególności za styl, poczucie humoru i koty

3. Japonia wspaniale normalna - odkryłam kogoś, kto widzi Japonię podobnie do mnie, czyli nie przez pryzmat dziwności a bardziej jako źródło czerpania nauki; nie generalizuje; ma chęć dużo pisać. Blog już wcześniej został nominowany, ale mnie to nie powstrzymuje ;-)

4. Myscotland - za długie i szczere wpisy kobiety z dużą rodziną, która potrafi zacisnąć zęby i realizować marzenia, za Szkocję

5. Kasia Marcin Felix Bruno - za dobre pomysłu na ubarwianie codzienności oraz za chustomanię

6. Bociany na Karaibach - za wzbudzenie moich dawnych marzeń oraz wpis o praniu na St Lucii

7. Kot dziewczynka - a sami zajrzyjcie...

9. Koci blog - sami zajrzyjcie II

Pośród nominowanych blogów jeden jest zamknięty na kluczyk. Ale wyróżnić go bardzo chcę. To ten pierwszy na liście.

Zasady przyznawania wyróżnienia Kreativ Blogger:
Po otrzymaniu nagrody na swoim blogu umieszczamy logo Kreativ Blogger oraz informujemy, kto przyznał nam wyróżnienie. Nominujemy 7 blogów lub więcej do nagrody i podajemy link do każdego z nich. Informujemy wyróżnionego o nominacji w komentarzach na jego blogu.

Kontynuacja kreativ-łańcuszka nie jest obowiązkowa ;-) Szlachetni wyróżnieni, przyjmijcie po prostu taki dowód uznania.

If.

czwartek, 26 lutego 2009

A zresztą wszystko jest materiałem dydaktycznym. Dziś w drodze do przedszkola słuchaliśmy nowej bajki,  "Ali Baba i czterdziestu rozbójników". Znana mi z cudownej wersji Leśmiana opowieść została okrojona do dwunastu minut słuchowiska i zakończona niespodziewaną akcją Ali Baby, który ratując Kassima z opresji prowadzi zbójców zamiast do jego bogatego domu, prosto do miejskiego więzienia.

Ali Baba (do zbójców, którzy chcą zabić Kassima): Szczery z wami będę, chcę was ustrzec przed poważnym błędem! (i radzi, by nie zabijali Kassima, lecz przedtem zabrali jego skarby)

Grześ: Klasyczny tekst, to "będę z wami szczery". Kiedy ktoś tak mi mówi, robię się podejrzliwy.

Masza: Dlaczego?

Ja: No wiesz, tak naprawdę Ali Baba wciąga zbójców w pułapkę. Czy mówi szczerze? ... (mozół tłumaczeń. Ależ rodzice mają władzę nad dziecka wiedzą i sposobem myślenia)

A przedtem żona Kassima, Amina, śpiewa (przy okazji: oprawę muzyczną gorąco chwalimy), że trzeba być cicho w sprawie Sezamu, by nie wmieszała się w to władza.

Masza: Co to jest władza?

Ja (oj jojojoj): To tego... to są ludzie co... pilnują, by wszystko było w porządku i opiekują się...

Grześ: hy! (zduszony śmiech)

If.

środa, 25 lutego 2009
Czy wszystkie dzieci oglądają "Mamma Mia"? Pyta retorycznie pani magister w aptece i wznosi oczy do nieba. Masza odchodzi na bok, przegląda ulotki i nuci: "hany hany, łocz mi, bejbe, aha, hany hany..."

Film "Mamma Mia" stał się dla nas materiałem dydaktycznym  do wielu lekcji o życiu. Ile nieoczekiwanych konkluzji Maszy pokazało mi, że dalece nie znam obaw i problemów swego dziecka! A także, że brak nam bliskiej sobie, często widującej się, rozgałęzionej rodziny i potomstwu brak możliwości słuchania o życiu starszych. Ja do dziś pamiętam rajcowanie rodzinnych spraw wśród cioć, w kuchni albo w przedpokoju ("i on na to..."... "a powinna była"... "naprawdę niesłychane, słuchajcie, wtedy...") - a ja gdzieś niby zajęta czym innym, z uszami na sztorc i wypiekami na twarzy.

Masza (z wypiekami na twarzy): Czy Sofi po ślubie musi odjechać od mamy? I będą mieszkać osobno? Mamo, to ja nie chcę mieć męża!

Masza: Czy teraz Donna i Sammajkel Karmajkel będą mogli się całować? Tylko po ślubie można? Bo przedtem tylko rozmawiali?

Masza: Czemu cioci Rozi wolno chodzić po stole? Ona goni Bila? Całują się bez ślubu? Oni się kochają, tak? Ale przed chwilą przed nią uciekał?

Ja (odchrząknięcie): Bo w życiu to tak... (mozół tłumaczeń)

If.

wtorek, 24 lutego 2009

Moja córeczka jest rogata. Chyba to słowo pasuje do jej niezależności, do odwagi i specjalnego poczucia humoru.

Przy okazji rogów, spiszę teraz ku pamięci Bajkę o Królewnie, Którą Trzeba Było Rozśmieszyć, w wersji wczorajszej. Od kilku tygodni prawie co wieczór ją opowiadam, gdyż dobrze działa zmodyfikowana jako lek na Niesenność. To idzie tak: szybko streszczam sytuację wyjściową (była taka królewna, co chciała mieć wesołego i mądrego męża. Ogłosiła, że wyjdzie za mąż tylko za tego, kto ją zdoła rozśmieszyć... i wielu królewiczów chciało mieć ją za żonę, bo sama królewna była wesoła i mądra...) i dalej ciągnę powoli, monotonnym tonem:  Najpierw przyszedł taki królewicz, co spadł z krzesła -- ale królewny to nie rozśmieszyło... i przyszedł taki królewicz, co założył spodnie na głowę a rękawiczki na nogi -- ale królewny to nie rozśmieszyło... i był taki królewicz, co zamiast dzień dobry królewno powiedział dobry wieczór panie Włodek *-- ale królewny to nie rozśmieszyło...

Masza (sennie): I był taki królewicz co powiedział "jestem obrazem i mam róg..."

If.

*wyjątek z rogatej piosenki z dzieciństwa mojego Taty:

Dobry wieczór panie Włodek!
Czy pan nie wie, czy pan nie wie, gdzie wychodek?
Bo ja chodzę tu i tam,
I już pełno w portkach mam.

Idź pan prosto, w prawo, w lewo,
Tam na lewo, tam na lewo stoi drzewo,
A pod drzewem taka kadź,
Ja tam zawsze chodzę...
                                                    spać.

U nas kolejno po sobie mianowanych dyrektorów, wysyłanych z centrali na kilka lat, nazywa się tradycyjnie Starym (dyrektor generalny) i Młodym (wice). Tym razem nastąpiła rzecz bez precedensu, czyli awans Młodego na Starego. Awans miał miejsce trzy miesiące temu, przyjechał nowy wice, a my mamy problem.

Dziś:

E: Młody nie dzwonił, Stary, znaczy, nie dzwonił?

K: Dzwonił, to jest nie, nie stary Młody, dzwonił nowy Młody.

If.

poniedziałek, 23 lutego 2009

Koniec łańcuszka podała mi Ella.

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Każda pora i każda wyrwana chwila dobra. Najchętniej wieczorem, przed snem.

2. Gdzie czytasz?

Gdzie się da. Na kanapie.

3. Jeżeli czytasz na leżąco to najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Och, ach, sama nie wiem, czytam z takim przejęciem!

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Powieści, biografie, historyczne, fantasy, sf, kryminały. Poradniki wychowawcze (ostatnio tylko jeden). Wszystko chyba czytam prócz horrorów.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś?

"Samozwaniec, córka Kossaka".

6. Co czytałaś ostatnio i co czytasz aktualnie ?

Ostatnie lektury: powyższa zakupiona oraz: Valerie Grosvenor Myer o Jane Austen "Niezłomne serce", Evelyn Waugh "Garść prochu". Obecnie: Pratchett "Thud!"
(Robert, dzięki!) oraz Jon Spence  "Becoming Jane Austen" (dzięki, Grzesiu!)

7. Używasz zakładek czy zaginasz rogi?

Zakładki. Nie zaginam. Własne książki, niestety, często porzucam w stanie rozciapirzonym okładką do góry.

8. Co sądzisz o książkach do słuchania?

Są ok. Sama jestem wzrokowcem i do słuchania muszę się przyzwyczajać, ale chętnie to robię w samochodzie (słuchamy np. Stuhra czytającego bajki Andersena). Dobre czytanie jest trudne.

9. Co sądzisz o e-bookach?

Dla wielu pewnie pożyteczne - ja kocham papier. Mój ideał to stare wydawnictwa PIW, szyte, w płóciennych okładkach, jak seria Zoli albo "Hrabia Monte Christo", Iskry 1956 z ilustracjami Uniechowskiego...

If.

i zapraszam do łańcuszka Hanyszkę, mamę Haniołka i Brumisia, mamę Trzech Robaczków.

piątek, 20 lutego 2009

Moje dziecko, moja córka, rozwija się w kierunku kobiecym.

Do tej pory nie zwracała szczególnej uwagi na strój, ani na wygląd ani na wygodę, z małymi wyjątkami w sprawach koloru. Skupiona na obserwacji świata, nie docierała do granic własnej koszuli.

Aż nadszedł czas. Obserwuje swoje ciało i również to, w co ciało się przyobleka, staje się przedmiotem uważnych spojrzeń, miłości lub nienawiści od pierwszego wrażenia, ostrych podziałów ("mamo, bo tylko dziewczynki lubią różowy, prawda?"). W jakiś sposób łączy się to z zainteresowaniem sprawami narzeczeństwa, małżeństwa i pocałunków oraz wysokich obcasów i makijażu.

Odwiedził nas Kuba. Emocje ogromne, gdyż dzieci nie widziały się od kilku miesięcy, wpadłszy w przeciwfazę infekcji. Nagle Masza zrywa się, leci do sypialni i wraca z czerwoną sukienką.

Masza: Kuba, zobacz, to mój ulubiony kolor, przebiorę się! (wkłada sukienkę) Powiedz, czy nie jestem teraz elegancka?

Kuba (tępe spojrzenie i poprawna męska reakcja): O tak, bardzo.

Brawo Kuba!

If.

czwartek, 19 lutego 2009

Szał zagadek zapoczątkowały wzięte nad morze "Zagadki Smoka Obiboka". Z przodu karty rysunek, z tyłu wierszowana zagadka. Masza czyta na razie tylko pojedyncze słowa, toteż gdy jej kolej nadchodzi, używa do produkcji zagadki własnych szarych komórek. A z czasem karty stały się niepotrzebne. Każdy po kolei wymyśla swoją, opisują rzecz czy zjawisko możliwie skrótowo a twórczo. Chcę z dumą podkreślić, że poza kilkoma tajemniczymi przypadkami Masza podaje opisy precyzyjne i trafne. Obficie mai je przyimkami, spójnikami i innymi takimi, dobrze brzmiącymi w zagadce.

Kilka przykładów, z tych tajemniczych. Kto się czuje na siłach?...

1. Lecz się dzwoni, by korzystać, wtedy się zgłasza dźwięk z dalekiego przybędu.

2. Coś smakowitego, lecz zapala się i zjada.

3. Wnet na liściu, wnet obok, nie ma rąk, nie ma nóg, tylko idzie sobie wolniutko.

If :)

piątek, 13 lutego 2009

Człowiek w emocjach potrzebuje mocnego słowa, które spróbuje wyrazić niewyrażalne. Masza poszukuje swych słów, a my pilnujemy się i niejednokrotnie w domu leci ode mnie do Grzesia i odwrotnie szybkie "watch your language". Ja nadużywam "na Jowisza", "a niech to" oraz "o matko", ale co zrobić, wyleci mi czasem prastare "kurna" czy coś. Masza ma uszy jak nietoperz.

Masza zakłada piękną, nowiutką bluzeczkę.

Ja: Załóż ją raczej po śniadaniu, szkoda, gdyby się zabrudziła.

Masza: Ale nie ubrudzi się, mówię ci (i prawie natychmiast zalewa ją sokiem).

Masza (struchlała): A niech to, o boska... o boska mać!

If.