O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


środa, 21 listopada 2012

Nasza najnowsza wspólna zabawa to czterokondygnacyjny dom z lego duplo, za każdym razem tworzony na nowo. A w nim: obowiązkowo garaż dla wozu strażackiego, stół, ogród na dachu z legowiskiem dla Psa (bez schodów, ale pies potrafi), łóżka dla Taty (figurka mechanika  duplo; tę rolę zawsze bierze Alex), Mamy (zwichnięta i rozczochrana lalka Polly Pocket z głową odwróconą na plecy, wypisz wymaluj ja) i Dzidzi (figurka chłopca duplo). Wyznam, że czasami się wykręcam od roli Mamy, z którą i tak codziennie ćwiczę. Ale Masza, jak się okazuje, nie jest do swej roli przywiązana jak brat. I gdy okoliczności ją zmuszą, potrafi dać z siebie wszystko.

Masza: No mama, to proszę, bądź Dzidzią... (skracam tu kilka minut nalegań)

Ja: Dobrze, dobrze. Uaaa! chcę ciasteczko!

Masza (bystro): Super, to ja mogę być Dzidzią a ty bądź Mamą.

Ja: Nie chcę. Raz w życiu sobie pokapryszę. Ciaśtećko!

Masza: O nie, moja kochana Dzidziu, bo zaraz kolacja. Zjesz kanapeczkę?

Ja: Nigdy! Ciaśtećko!

Masza: Ciastka są niezdrowe. Dać ci szyneczki?

Ja (ucieszona jak rzadko): Nie nie nie uaaa ciastko! Zdrowe!

Masza (biegle): A szyneczkowe ciastko?

Ja: ?

I w tym momencie Alex przecina sprawę, jak prawdziwa głowa rodziny. Wyłuskuje mi z palców figurkę Dzidzi, sadza ją przy stole i tonem spokojnego autorytetu oznajmia: Dzidzia, tejaz nie ciatko. Tutaj. Mniam mniam.

If.

środa, 14 listopada 2012

Alex w oczach rośnie, a worek ze słowami z dnia na dzień bardziej wysypuje się. Odbieramy siostrę ze szkoły (chodzi na drugą zmianę i codziennie kończy lekcje o 16:15, ja małego odbieram około 13). Alex siada na podłodze na środku korytarza, przyszliśmy trochę za wcześnie.

Ja: Lepiej wstań, zaraz będzie dzwonek i tu mnóstwo dzieci zejdzie.

Alex ani drgnie, dzwonek dzwoni, a tu niespodzianka, stampede nie zwala się po schodach jak zwykle.

Alex: Nie ma tłumu.

Prorok jakiś czy co. No i kolejne nowe słowo :)

If.