O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


wtorek, 23 grudnia 2008

Dziękuję kasicy-na-blipie za link i natychmiast wykorzystuję, delikatnie dławiąc się ze śmiechu.

Przyjaciele!

Świecą świece, karp już dawno nie żyw,
już aniołom z choinki skrzy lok się.
Wigilijnej, radosnej wieczerzy
życzy If. oraz kumple na Bloxie.

Mistrz jest tu.

If.

czwartek, 18 grudnia 2008

Ostatnio czuję się nietęgo, więc rano jeździmy do przedszkola z Grzesiem. Masza wtedy rytualnie prosi o włączenie swojego dzisiejszego hitu. Zwykle są to bajki-grajki oraz wybrane utwory ze zbiorów Grzesia.

Oto toplista:

Bajki-Grajki:

1. Alicja w Krainie Czarów, Jaś i Małgosia, Sierotka Marysia i krasnoludki (ex-equo)

2. Kot w butach, Pora na Telesfora

3. reszta (Calineczka, Wyprawa na Szklaną Górę, Czarnoksiężnik ze Szmaragdowego Grodu)

Pieśni:

1. Kaczmarski, Galia is omnis divisa in partes tres (hm, tekst mocny, ale Masza sprawia wrażenie, że nic nie słyszy i nie rozumie poza łaciną)

2. Kaczmarski, W przedszkolu ("po pupach, po pupach, po pupach bije nas...")

3. Bieszczadzki trakt - nie starzejemy się, w wykonaniu nieznanym; huczny śpiew, okrzyki "ja, ja, ja,  juhu!"; klaszczemy w ręce, Masza komentuje "mamo, to Pyza śpiewa!"

If. (nie starzejąc się zbytnio)

środa, 17 grudnia 2008

Wracamy z przedszkola i jak zwykle, rozmawiamy.

Masza: Prawda, że ty mnie urodziłaś?

Ja: Tak (i mimo woli zwalniam kroku, pogrążając się we wspomnieniach)

Masza: I prawda, że babcia Wisia ciebie urodziła?

Ja: Tak.

Masza: Dlaczego?

Ja: Babcia Wisia to moja mama.

Masza: No tak, tak.

Ja: A babcia Kazia urodziła twojego tatę.

Masza: No pewnie, bo to mamy rodzą swoje dzieci. A czy ja was sobie wybrałam?

Ja: Wiesz, że to możliwe, w jakiś sposób...

Masza: Ale ja się pomyliłam, bo chciałam kogoś innego. Cha, cha! Ale i tak was kocham.

If.

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Masza dostała od przyjaciółki kukurydziane chrupki. Tuli je teraz do piersi i wyjada.

Ja: Czy mogę dostać?

Masza: Tak, weź sobie jednego.

Ja: A mogę dwa...?

Masza (ze współczuciem wobec mej pazerności): A możesz jeden...?

If.

czwartek, 04 grudnia 2008

Przychodzę po Maszę do przedszkola, widzę moje wesołe, kochane złotko i zbiera mi się na atak całusków. Wycałowana Masza czuje się tak uszczęśliwiona, że gorąco oddaje mi uściski, a oprócz tego popada w wariację i zaczyna obcałowywać ściany i szafki szatni.

Ja: Rany... te brudne szafki... przestań!!!

Obserwator, czyli chłopiec ze średniaków (grobowo): Przecież ona zachoruje.

Masza się zdetonowała, robi podkówkę i oczy spaniela, ale przynajmniej przestaje narażać się na zbyt bliski kontakt z przedszkolną florą bakteryjną.

Ja: Ale może nie zdążyłaś nałapać tych bakterii...

Masza (rzuca się na mnie i soczyście całuje): A jeśli zdążyłam, to też je masz!

If.