O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


czwartek, 31 grudnia 2009

Mama do mnie zadzwoniła, że na blogu pojawiły się pytania, czy już? Dziękuję Wam - poczułam przypływ sił i słuchajcie,

TAK! (tu czuję, że mam wilgotne oczy)

Te ostatnie dni były trudne. Tyle mogłam była napisać... szkoda, że nie wzięłam się w garść... dopiero Wigilia i pierwszy dzień Świąt  minęły spokojnie. A w drugi dzień Świąt mały uznał, że już można. O czwartej, po obiedzie (pycha) u Babci Wisi ruszyło; o szóstej zjawiliśmy się w szpitalu; a o ósmej czterdzieści powitaliśmy go, naszego synka, małego braciszka Maszy.

Masza przez te trzy dni w szpitalu stała się dorosła. Odwiedziła nas w szpitalu, aby tylko przez szybę na schodach, króciutko, mogła spojrzeć na brata. Stała cicha, uroczysta i przejęta. "Mamo, kocham cię i dziękuję, że urodziłaś braciszka", powiedziała wczoraj, a moje wewnętrzne szczęście przelało się przez brzegi.

Krzyś (?). Obserwator. Płacze, gdy już całkiem nie ma wyjścia i łatwo daje się ukoić. Czytamy w jego oczach absolutne zrozumienie i jeszcze ten podziw: świat, a więc tak wygląda świat!

A dziś jednym uroczym fiknięciem zrzucił obie skarpetki. Mały, rzekłam, wysiadując z nim przy piersi godzinki, ale to fajnie zrobiłeś! I wtedy pokazał ten słodki dołeczek w policzku.

No, to ja już wracam do ciebie, synku, po kolana w radości.

Wasza If.

piątek, 04 grudnia 2009

Masza: Ty wiesz, że nasz świat się kręci? Ale ja tego nie widzę.

Ja: Bo planeta jest ogromna. Pamiętasz, jak tata ci tłumaczył...

Masza (pyszczek skupiony): Zobacz, gdy staniesz tak (prostuje się i unosi ręce) i będziesz uważnie słuchać... to poczujesz... że naprawdę się kręci.

If.