O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


niedziela, 14 marca 2010

Wybraliśmy się we czwórkę na popołudniowy spacer. Alek śpi u mnie w chuście (dziękuję, Kasiu!), Masza bryka i biega wokoło jak kucyk (kucyk z marines, rzecz jasna, co chwila wtapiając się w kamuflaż). Mijamy ogrodzone boisko, na którym trójka chłopców w skrajnym podnieceniu pielęgnuje prastare tradycje i odpala coś, co nazywa diabełkami i co strzela jak coś, co ja nazwałabym korkami. Alek spokojnie śpi, Masza przywiera do siatki.

Masza (wrząc oburzeniem): Co za niemyślni chłopcy! 

Ja: Niemyślni?

Masza: Tak! Wcale nie pomyśleli, że tu mogą mieszkać małe dzieciątka i przez nich nie mogą zasnąć!

Ja: Faktycznie!

Masza: I kto ich tak wychował? Teraz powinni wybrać sobie myślne żony. One im zabronią takich... (uniwersalny gest ręką, obejmujący to wszystko, co odpowiednia żona może skorygować)

If.
[z innej beczki: zmieniłam zdjęcie - i uwaga, uwaga... Alek nie jest łysy :)]