O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


czwartek, 30 kwietnia 2009

Masza (rozmarzona, gnąc się  w przód i w tył): Mamo, wiesz... chciałabym być tancerką w Makdonaldzie.

If.

środa, 22 kwietnia 2009

Dziś rano, mając w głowie różne troski, rozmawiałam z dzieckiem nieuważnie. Idziemy do przedszkole. Masza tworzy rankingi - ulubiona książka (dziś "Pan Plamka i jego kot"), ulubiona bajka-grajka (dziś "Ali Baba"), ulubione potrawy. Ja nawet nie zauważam, że reaguję automatycznie i wydaję z siebie różne "no proszę", "patrzcie patrzcie" i "jasne" losowo. W końcu moje roztargnienie staje się nazbyt widoczne.

Ja: Potrawy?

Masza: Z potraw najbardziej lubię u nas w przedszkolu ziemniaczki. Ziemniaczki, kurczaka... i jeszcze gotowane papużki.

Ja: Patrzcie patrzcie...

Masza (z naciskiem): Go-to-wa-ne pa-pużki...

Ja: Jasne.

Ja: !!!

If.

sobota, 18 kwietnia 2009

Zaległości blogowe wielkie, a ja pamiętam tylko jedno: w Wielkanoc, spędzoną u Babci Kazi we Wrocławiu, spacerowaliśmy po parku Szczytnickim, jednym z najpiękniejszych na świecie. Masz znalazła kawał grubego konara i chodziła z nim sobie, mamrocąc: "to ja tu rządzę, bo mam wielki kij"

If.

środa, 08 kwietnia 2009

Masza: Co się stało? masz tam kuczku?

Ja: Takie małe kuku, właściwie zadrapanie.

Masza: Bardzo boli?

Ja: Trochę boli.

Masza: Ale czemu się uśmiechasz?

Ja: Bo boli i również dzięki temu wiem, że żyję.

Masza (po dłuższej ciszy): A ja wczoraj zrobiłam sobie kuczku, wiesz. Tak się cieszę!

If.

czwartek, 02 kwietnia 2009

Problem bezsensu konsumpcyjnego życia, konieczności wyrzeczeń oraz ulotności pragnień ostatnio nabrzmiał i codziennie, w drodze powrotnej z przedszkola (długiej), muszę odpierać kilkanaście poważnych ataków na portfel oraz teorii "mieć-czy-być-ależ-da-się-jednocześnie". Dziś znów. Najpierw długo i namiętnie dyskutujemy, potem ja tracę cierpliwość i powtarzam się, że nie jestem w stanie kupić wszystkiego, na co córka spojrzy ani nie uważam, by było warto tyle mieć. Tu Masza zamilkła i spojrzała w niebo. "Mamo, ale ja sprawdzam tylko piękne rzeczy", wyrzekła.

If.

środa, 01 kwietnia 2009

na prawnika Masza zadatki ma.

Nie będę sytuacji drobiazgowo naświetlać, dość, że zgłupiałam i nie tylko kupiłam jej pudełko z mnóstwem kolorków do malowania buzi, to jeszcze otworzyłam je w drodze do domu.

Ja (już zdenerwowana, w pomazanej od przytuleń kurtce): Słuchaj, obiecałaś, że nie otworzysz tego pudełka, tylko będziesz nieść. Jeśli obiecywałaś mi to i jednocześnie wiedziałaś, że zaraz się będziesz malować, skłamałaś.

Masza (natychmiast): Ja nie skłamałam! Ja się tylko pomyliłam!!

If.