O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


piątek, 30 kwietnia 2010
Żeby nie było, że tylko Masza jest słodka...



...ale to zdjęcie sprzed dwu miesięcy, teraz jest jeszcze słodszy. Lakonicznie: Alex to uroczy, wesoły, bystry facet, chwilowo dość niski wzrostem, ale to się stale zmienia; zasadza się na 75 centyl. Z nowości: prawie nie słychać ejo, ejo, coraz rzadziej ere (niestety! to znak starszeństwa); ciągnie za to długie wywody samogłoskowe. Specjalizuje się też we wzdychających kuffnięciach, czyli: e.. ue.. kuff! I spojrzenie prosto w oczy - to dla ciebie tak kuffam.

===

Masza i Alex równolegle chorowali na jakąś przedszkolną zarazę. Piękne to były dni, pod koniec których już tylko czołgałam się ku nocnemu spoczynkowi. Wyczulenie na potrzeby i uczucia jednocześnie dwojga dzieci, i to chorych, wymagających specjalnych zabiegów przerabia jak w młockarni. A Masza, nawet z kaszlem i gorączką, jest jak eksplozja. Ja chwilami wysiadam, wymiękam oraz wyjeżdżam na morze i zostaję marynarzem.

Ja (po raz któryś): Zabraniam ci chodzić po boku kanapy, jasne? To niebezpieczne!

Masza (nadąsana): Oj... nie bądź taka przestronna.

===

Ja: Y? Zaraz, co ty robisz?

Masza: Nic nie robię, naprawdę nic. Tylko głupio wyglądam.

===

Przed kąpielą Grześ kładzie się na kanapie z Alexem na piersi i oglądamy "hotel Zacisze". Alex leży na brzuszku, wspaniale unosi główkę i bąbelkuje, gdyż wyrzyna mu się dolna lewa jedynka*.

Ja: Chłopaki, kąpiel gotowa.

Grześ: Zaaaaraz, jeszcze chwila, tak dobrze nam się leży...

Masza: I tak dobrze się ślini...


If.

* Pozwolę sobie na ciut jeszcze rozczulenia - wyłonił się Alexowi taki malutki, bielutki tik-takuś, na który w gotowości ślinił się już od miesiąca. Nowa era nadchodzi. Zębata. Muszę napatrzeć się na te urocze, żółwie, bezzębne dziąsełka, póki czas! ...a Masza przy bracie wydaje się taka ogromna... w kwestii zębowej: wyrasta jej nowa dolna lewa jedynka, a cztery mleczaki huśtają się i czekają na najwłaściwszy moment. Czy co tam robią mleczaki.