O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


poniedziałek, 28 maja 2007

Przy braniu prysznica zalalam podłogę. Masza wchodzi.

Ja: Proszę, wyjdź z lazienki, podłoga mokra, zginął chodnik pod nogi, nie poślizgnij się!

Masza: Nie, ja nie!

Ja (mamroczę, coraz bardziej poirytowana) Kapcie mam mokre, nie cierpię brodzić boso po zalanych kafelkach, nie cierpię zakładać mokrych kapci, córeczko, WYJDŹ WRESZCIE proszę! 

Stoję jak żuraw  z nogami w gipsie.
Masza wychodzi i po chwili wraca do łazienki z kuchenną ścierką, którą kładzie mi pod stopy, a która natychmiast nasiąka wodą. 

Ja: Córeczko, dziękuję, ale WYJDŹ, ja nie chcę, żebyś się poślizgnęła, wyjdź stąd, błagam!!!

Masza (ze łzami w oczach): Mamusiu, ja tylko chcę, żebyś była szczęśliwa!

środa, 23 maja 2007

No, wyczekiwana chwila nadeszła i posiedzieliśmy sobie w maleńkich dziecinnych krzesełkach na pierwszych tzw. zajęciach adaptacyjnych w Maszy nowym przedszkolu. Rodzice smętni i pytający głównie o opłaty. Ja podobnie smętna i nie odważyłam się spytać o metody wychowawcze. Jak karzą? Czy nagradzają? Potrafią w razie potrzeby przytulić, przyznać się do błędu? Pozwalają dziecku być sobą czy tną pod sznurek...?

Nie mogłam się doczekać, by zobaczyć mego dziecka przyszłą wychowawczynię, ale teraz czuję się zrezygnowana i nie wiem, po co się tak podniecałam. Psycholożka młoda, ciepła i dała dużo mądrych rad, ale Maszy przyszła Pani wygląda jak kobieta z peerelu. Zmęczona i ciut oschła. Pocieszam się, że ("za to") na pewno ma duże doświadczenie i dobre serce, a poza tym pierwsze wrażenie bywa zmyłką, itd.

Czeka nas poważna adaptacja. Zrobimy, co w naszej mocy. Czy ktoś zechce wzajemnie zaadaptować się do nas?

If.

wtorek, 22 maja 2007

Dzieci bawią się w basenie wypełnionym różnokolorowymi piłeczkami.

Masza: Szukam piłeczki czerwonego koloru.

Dziewczynka: Tu wcale nie ma czerwonego.

Masza: Nie. Trzeba szukać.

If.

poniedziałek, 21 maja 2007

Grześ: Gdzie jest...

Ja (odruchowo zrywam się): Już lecę, czy nie leży po prostu...

Grześ: Czekaj, już mam. Po fazie pytania następuje faza znajdywania.

If.

piątek, 18 maja 2007

Masza lubi robić zdjęcia. W kilka sekund wykonała aparat fotograficzny z klocków Lego, i dawaj gonić modela. Model zamiótł ogonem i okopał się pod łóżkiem, drugi model dekował się wysoko na monitorze i spał dalej nieodkryty, pozostałam ja.

Masza: Mamo mojo, uwaga robię zdjęcie, zrób SELUM!

Ja: Serum?

Masza: No, zrób selul. Sulelulum. No, takie selulm.

Ja: Hm? Ja nie rozumiem.

Masza: Szybko, no po prostu zrób sulel! Klik klik! Ale ładnie wyszłaś.

Zdjęcia wyszło na pewno piękne, bo w końcu załapałam. Smile!

If.

Pacia, Pacia przyjechała! Po czterotygodniowej nieobecności babcia Wisia wróciła i mogły sobie z wnusią padać w ramiona, szeptać, zaśmiewać się i wymieniać sekrety. Pacia przywiozła w prezencie dla Maszy piękne piernikowe serce w czerwonym pudełeczku, dla jej rodziców wielkie piernikowe serce w czekoladzie. Wyraźnie widać, skąd wróciła, prawda?

Masza swoje serduszko pochłonęła bardzo szybko. Ja rodzicowe ustawiłam ładnie na stole, gdy Grześ wróci, napoczniemy. Jeśli będzie co napoczynać...

Masza: Mamusiu, poproszę...

Ja: Słucham?

Masza: Mamusiu, ja bardzo chcę to czekoladowe.

Ja: Ale to Pacia przywiozła dla rodziców. Ty dostałaś swoje własne serduszko, już je zjadłaś i proszę, wcale mnie nie poczęstowałaś...

Masza wyraźnie zawstydziła się, gdyż faktycznie zjadła pierniczka szybko i osobiście. Ale głowa pracuje. System love&logic.

Masza: Pacia, musisz dać drugie serduszko.

If.

(Daleko idące wyjaśnienie: Pacia da drugie serduszko, bowiem jak wiadomo jest posiadaczką ogromnego serca chętnie dzielonego; wszyscy chętni zostaną poczęstowani, dziecko zostanie poczęstowane także czekoladowym, życie jest mniam)

środa, 16 maja 2007

Przygotowałam na kolację eksperymentalne danie, curry z kostką sojową. Doprawiam i poprawiam, próbuję i jeszcze doprawiam, niezadowolona. Grześ za moimi plecami ostrożnie zagląda do garnka.

Grześ: Wiesz, nie chcę się czepiać, ale to wygląda jak whiskas.

If. 

poniedziałek, 14 maja 2007

W niedzielne późne popołudnie nieoczekiwanie znaleźliśmy się na Starym Mieście. Cieplutko, tłum kolorowo odziany, pod Kolumną Zygmunta występy Indian, bryczki i konie; powoli podążaliśmy ku Rynkowi rozglądając się na wszystkie strony, a gdzie nie spojrzeć, atrakcje.

A co na Rynku wzbudziło największe zainteresowanie Maszy? Konie, Syrenka? Nie, pan Rosjanin z gitarą. Masza stanęła jak wryta, zaczekała, aż pan zacznie grać, a gdy zaczął, a grał dobrze, zatrzymała się na dobre, oczy powoli nabierały maślanego wyrazu. I zaczęła śpiewać ("i tam wsieeedł, i ślimaczek mieszkał na liiiściu, a potem poszli na plac zabaw... mama, śpiewaj ze mną!" ). Długo tak staliśmy.

Ciekawe, ile datków, które wpadło panu do futerału gitary, zarobiło moje dziecko.

If. 

sobota, 12 maja 2007

Teraz moja malutka śpi... ma nawrót dzidziowania. Dziś kazała się karmić - doprawdy z głupia frant, gdyż umiejętność sprawnego posługiwanie się łyżką i widelcem posiadła dawno temu. Od kilku dni budzi się w nocy i prosi o przełożenie do naszego łóżka. A co gorsza, notorycznie nie zdąża na nocnik i leje na podłogę. Jeszcze trochę, a trzeba będzie przerzucić kładkę przez dywan, bo się zrobił jakby grząski.
Nie wiem, co się stało i co robić. Sygnał, ale czego?

Zaprowadziłyśmy na balkonie pelargonie, lobelie, niecierpki, jakieś krzaczaste roślinki, maciejkę, lawendę. Lubimy tam łazić, podlewać, przyklejać drewniane biedronki, wyglądać sobie. Przywędrował za nami Grześ i oba koty; przyjemna cisza z poćwierkiwaniem. W pewnej chwili rozlega się głośny płacz niemowlęcia.

Masza: Dzidzia mała płacze. Co się stało, co się stało?

Ja: Może coś je zabolało?

Grześ: Głodne?

Masza (w zamyśleniu): Może zrobiło siusiu na podłogę?

If.

czwartek, 10 maja 2007

Wieczór, czas pokolacyjny a przedkąpielowy. Grześ stoi nad Maszą trochę zdenerwowany. Ja jestem przyzwyczajona, ale co jakiś czas też się zapieniam na jej niechęć do ubierania się i rozbierania.

Grześ: Zanim - pójdziesz - do - wanny (zgrzytnięcie zębów) musisz się rozebrać!

Masza: (przez łzy) Ja nie chcę! Znajdź sobie inną królewnę!1

If.

1 "To moja królewna, znajdź sobie własną!" Shrek do Romana (Roman Hooda)

 
1 , 2