O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


niedziela, 31 maja 2009

Wieczorem, przed zaśnięciem. Masza tuli w łóżku plecak, prezent, z którym nazajutrz wybiera się na festyn - firmowy piknik z ciocią Beatą.

Masza (drżącym głosem): A jak będzie padało?

Ja: To weźmiesz kalosze.  Nie martw się, tam będzie też mnóstwo atrakcji pod dachem.

Masza: Ale w deszcz będzie ponuro.

Ja: Jak będziecie ponurzy, to będzie ponuro. Jak się będziecie śmiać i bawić, to będzie wesoło.

Masza (po chwili): Dziękuję ci, mamo.

Ja (przejęta własną mądrością)

Masza: Dziękuję ci za ten wspaniały plecak. Będę cię kochać nawet gdy umrę. Mamo, ja nie chcę, żebyś umarła i była stara, ja chcę, żebyś zawsze była taka jak zawsze.

Ja: Co się przejmujesz, teraz jest przecież dobrze.

Masza (ze wzruszeniem): I mam śliczny plecakuś!

If.