O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


środa, 25 czerwca 2008

Masza stale bawi się słowami, miesi jak glinę. Ostatnio wsuwa do słów "r", które od dwu miesięcy pięknie wymawia i wróciła do zgrubachów. Używa jeszcze kilku zdrobnioneczek, zwłaszcza "brzusia" i "przedszkolka", ale wszystko inne brzmi mniej więcej tak:

"Dzieńr dobryr!"

"Dziękujęrrr"

"Mamucha, poczyrtajrr mi Piotrrucha Panucha!"


Inne ciekawe:

"Fifi niezapominajka zapomniała!" (wykrzyknik)

Pani przewodnik w Malborku: pani zawodnik

Aktorzy: dyrektorzy

Kucyk (czy wszystkie little pony to lejdis?): koniczka

I moje ulubione: kuczku

Wiecie, co to kuczku?

If.

poniedziałek, 16 czerwca 2008

Mała wraca do domu wieczorem po dniu spędzonym u Babci Wisi. Przytula się, głaszcze mnie po włosach i mamrocze: "Mama w świetle księżyca..."

If.

czwartek, 12 czerwca 2008

Gramy dalej! Po naszym podwórku tupią półtoraroczne rozkoszne maluszki w koszulkach i spodenkach piłkarskich. Z balkonów naszego bloku zwieszają się liczne flagi (i nie wyłącznie reklamy Tyskiego), a wieczorami chłopcy z ojcami grywają w piłkę kopaną. Masza i jej rówieśnicy czepiają się wtedy barierki odgradzającej trawnik od patio i wrzeszczą "do boju!" albo "gola!", sprawiedliwie kibicując obu drużynom.

A wczoraj byłyśmy w sklepie, gdzie przy kasie na stojaku wyeksponowano gazetę z emocjonalnym zdjęciem piłkarza (Krzynówek? nie mogę znaleźć w sieci). Masza widuje grających w piłkę, sama spoko kopie, ale jej wiedza o Euro 2008 jest bliska zeru.

Masza: Mamo, czemu ten pan płacze?

Ja: Myślisz, że płacze? (zaczynam się wgłębiać) Hm. Wiesz, teraz są rozgrywane bardzo ważne mecze, i ten pan bardzo dużo grał, zrobili mu zdjęcie w takiej chwili, kiedy akurat...

Masza: Nie, nie tak. ja wiem, dlaczego on płacze. Bo zaczął grać, grał, grał, a potem musiał iść i wcale się nie nagrał...

If.

wtorek, 10 czerwca 2008

Moi rodzice, odkąd pamiętam, nie nauczyli się ze sobą rozmawiać i często kłócą się. Masza bywa tym lekko przerażona. Ale uwaga, zaznaczam, że akurat to napisane poniżej nie miało miejsca. Sama słyszałam! Nadinterpreacja!

Masza (wzburzona): Mamo, mamo, twój tata powiedział, że twoja mama to jest... (nabiera tchu) że ona jest stara trzepaczka!!!

If.

sobota, 07 czerwca 2008

Zabawa w zagadki.

Ja: Co to jest, po wodzie pływa i kaczka się nazywa?

Masza: Ale nie podpowiadaj!

Ja: Acha. To teraz ty.

Masza: Co to jest, biało-czarne i chodzi po zamku?

Ja: Rycerz?

Masza: Zebra!!! Teraz ty.

Ja: Hm... hm... co to jest: chodzi po ścianie i cyka?

Masza: Kucyk!

If.


czwartek, 05 czerwca 2008

Masza dała mi podsumowanie do przedwczorajszej notki.

Babcia Kazia: Ale ty szybko rośniesz, niedługo będziesz wyższa od mamy!

Cisza

Masza: Ale wtedy mama umarnie.

Babcia: E, no...

Masza (bardzo stanowczo): Właśnie, że umarnie, za wiele lat!

If.

środa, 04 czerwca 2008

Wychodzimy z przedszkola. Tuż tuż przy bramie podstępnie usytuował się warzywniak, a na wystawie batoniki, guma do żucia w kolorowych kulkach, jajka z niespodzianką itp. Codziennie staczamy z Maszą rundkę negocjacji. Dziecko ma nadzieję, że moje "nie" w końcu pęknie na czymś smakowitym, może na żelkach, może na mambie... czymś może szkodliwym na figurę i zęby, ale za to pysznym! Mała na apetycik nie może narzekać. A ja na swą świętą cierpliwość, chyba.

No dobrze, tik-taków nigdy jej nie zabraniałam, kupujemy picie ze słomką i tik-taki pomarańczowe.

Masza: Lubisz tik-taki? Chcesz?

Ja: Nie, dziękuję. Wiesz, całkiem je lubię, ale staram się nie jeść.

Masza: A ja staram się jeść. Cha, cha (z rozczuleniem tuli pudełko) moje najmilsze tiktakusie!

If.

wtorek, 03 czerwca 2008

Jak rozmawiać o śmierci i czy nie zaczęłam za wcześnie? Obawiam się, że niechcący zrobiłam córeczce krzywdę i postawiłam przed nią uczucia, z którymi nikomu nie jest łatwo się mierzyć.

A zaczęło się od bajki o Śnieżce. Bajki ważna rzecz. Gdy wracamy samochodem z przedszkola, a trwa to blisko godzinę, śpiewamy albo opowiadamy sobie bajki z dobrym zakończeniem, ze złem ukaranym. Kontrolując, czy już zielone światło rozpoczęłam rozbudowaną wersję i - rafa.
Zła Królowa, acha, ale co to znaczy: macocha, a gdzie jej Tata, a gdzie prawdziwa mama
Śnieżki, ale jak to - mama umarła? Co to znaczy: umarła??

MAMO, TY TEŻ UMRZESZ?

Histeryczny płacz.

KIEDY umrzesz?

Mam nadzieję, że za wiele lat (i czuję ból).

MAMO, JA NIE CHCĘ, ŻEBYŚ UMARŁA ZA WIELE LAT!

Córeczko, a ja nie chcę odejść za wcześnie.

...to działo się kilka tygodni temu. Przez ten czas dziecko zdążyło w kwestii śmierci przesłuchać Grzesia i Babcię Wisię, płakać wielokrotnie, że mama umrze. Staram się przedstawiać sprawę spokojnie, że to naturalne, że oto kwiaty, że oto listki wiosną-latem-jesienią; posunęłam się nawet do obietnicy (tak!!!), że gdy umrę, ona będzie już dorosła i samodzielna.

Czuję, że w tej chwili Masza jest z tematem oswojona; staliśmy w majową sobotę na grobie Prababci w rocznicę jej odejścia, uzupełniając wyjaśnienia. Może jeszcze niełatwo tłumaczyć, czym jest grób (" ale ona tam mieszka?") Czasem zdarza się dziecku nagle, w połowie zabawy, zwrócić się do mnie: Mamo, ale postaraj się, żeby nie umarnąć, dobrze?

Ja: Jasne.

If.