O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


sobota, 23 sierpnia 2008

Kąpiel wieczorna; zostałam zawołana do ząbków. Nikt tak nie potrafi jak ja, pochlebiam sobie. Fakt, ostatnio stale jestem wzywana do wyszorowania zębów Maszy.

Masza (przelewając i dolewając coś do kubeczka): Ale ostrożnie, bo ja tu robię piwo.

Ja: O! A z czego robisz piwo?

Masza nie odpowiada, pochłonięta delikatnym przelewaniem i zapienianiem. Ale i ze szczoteczką w buzi.

Ja: Grzesiu?

Grześ: Nie wiem, zawsze dostaję zrobione.

If.


środa, 20 sierpnia 2008

Zaskakujące marzenia - cd.

Masza: Wiesz, mamo, chciałabym mieć pralnię samochodów.

Ja: Myjnię?

Masza: Właśnie nie myjnię, właśnie pralnię. Z pralkami.

Ja: A jak samochody wjeżdżałyby do takiej pralki?

Masza: A takim dźwigiem by się wkładało, wiesz.

If.

wtorek, 19 sierpnia 2008

Masza znów z Babcią i Dziadzią na działce.

Relacja Babci: mówię ci, ona ma takie dorosłe przemyślenia... kładę ją spać, a ona "Babciu, jak rodzice mogli zostawić takie małe dziecko!..." Ja na to: ale przecież jesteśmy rodziną! a ona "no nie pomyślałam" - i wreszcie usnęła.

If.
(bliska łez - takie małe dziecko...)

wtorek, 12 sierpnia 2008

Masza dzwoni do Babci Wisi. Coś nie wychodzi.

Masza: No kurczę! Utknęłam w ważnej katastrofie. Tu trzeba przycisnąć...

Pacia (w telefonie): Kto tam?

Masza (z irytacją): Nie wiem!

If.

Marzenia dzieci bywają zaskakujące.

Masza: Wiesz, mamo, chciałabym być kurą.

Ja: Ciekawe. Dlaczego?

Masza: Bo wtedy znosiłabym jajka i wiesz... wiesz... w domu miałabym... takie malutkie kurczęta (łzy rozmarzenia w oczach, podkówka)

If.


środa, 06 sierpnia 2008

Masza interesuje się dinozaurami. Pasja wybuchła dość dawno temu, gdy odkryłyśmy na stacji metra Centrum witrynę Muzeum Ewolucji z wielką makietą (rzeźbą?) dinozaura. Oczywiście byłyśmy w Muzeum i polecamy. Mamy też kilka książek o dinozaurach, puzzle z dinozaurami i film Disneya "Dinozaur", przed którym przestrzegam rodziców dzieci małych i wrażliwych. Kino familijne! Gorzko to mówię. W tej wersji jest to rzecz dla dzieci od razu w wieku szkolnym. Mniejsze nie zaliczają się do rodziny i z familijnego oglądania należy je wykluczać. Dla młodszych nie wydają mi się wskazane filmy, w których w pierwszych minutach mama wykluwających się dinozaurzątek zostaje pożarta przez drapieżnika, a w kolejnych spada meteoryt na jezioro, rybki zostają ugotowane żywcem a cała reszta ekosystemu przeżywa katastrofę i kto zdążyl uciec, ten zdążył. Dalej jest podobnie. Wracając - interesują nas dinozaury.

Przed kąpielą Grześ i Masza rysują.

Masza: Tato, ty narysuj co chcesz. Narysuj słonia. Ja rysuję dinozaura.

Ja: Triceratopsa?

Masza: Stegozaura.

Grześ (oglądając gotowe dzieło): Genialne, czekaj, ale przecież to mamut! O... ze skrzydełkami.

If.


poniedziałek, 04 sierpnia 2008

Grześ: Idziemy, a tu nagle mała wywala do mnie język. Trochę osłupiałem, a ona wyjaśnia: tobie mogę pokazywać język, bo jesteśmy jedną rodziną.

If.

niedziela, 03 sierpnia 2008

Jak dobrze mieć córeczkę w domu z powrotem! Rany, ile ona gada! Papużka Rozgaduszka!

Spacer. Grześ został w domu i dłubie w komputerze, który, jak to Masza nazwała, utknął w ważnej katastrofie. Głodne i szczęśliwe wracamy do domu.

Ja: Zwierzę na literkę o?

Masza: Baran, a-cha-cha-cha!

Razem: Aaa-cha-cha-cha!!

Nagle Masza zrywa z głowy kapelusz, wykonuje ukłonik i woła "jestem kapitan Czaszka!"

Ja (szybko przywołując w pamięci właściwy film, czyli "Piraci z Maracaibo"): Kapitanie, a gdzie twoja papuga?

Masza: A... w domu. (i tu esprit z innej bajki) Tata jest moim papugą.

If.