O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


piątek, 30 września 2005

...dziś półokrągła rocznica moich rodzin...  Mała chodzi z suchą bułką (ostatni hit), mój kochany zostawił mi na klawiaturze prezenty i wyszedł do pracy. Koty łażą za mna jak psy, dyskretnie nie wchodząc małej w drogę. Mądre.

A wczoraj było tak:

Ja: Kotki trzeba delikatnie głaskać, pamiętasz? żeby nie bolało, o tak!

Masza: ba! (głaszcze, potem poklepuje)

Cymek: filozoficznie przechodzi na drugi koniec łóżka, obie czołgamy się za nim

Masza: ba! ba! (klepie kota, a potem wali)

Cymek: podnosi jedną łapkę i ostrzegawczo zawiesza ją przed nosem małej

Masza: (zakłada długą mowę, z rączką uniesioną wysoko) vgfkkjjb!

Cymek: cofa łapkę i z powrotem kładzie się na boku

Masza: z wytężoną uwagą, wali jak w bęben

Ja: Córeczko, ale kotka to może boleć, wiesz? Nie wal!

Cymek: ani drgnie. Po chwili zaczyna mruczeć

Ja, do Cymka: wiesz, zdrajco, to niepedagogiczne.

Dzień jak codzień, pełen małych miłości.

If.