O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


wtorek, 29 września 2009

W drodze z przedszkola do domu, pod koniec biuletynu "dziś wydarzyło się...", Masza zatrzymuje się i z naciskiem pokazuje jeden z dzisiejszych rysunków.

Masza: To rysunek do mojej bajki.

Ja: Pokaż... bardzo chciałabym usłyszeć tę bajkę.

Masza: To bajka o wózku i misce.

Ja (zamieniam się w słuch)

Masza: Był raz sobie wózek... koniec! (pęka ze śmiechu)

Ja: To chyba najkrótsza bajka świata.

Masza: Ja mogę wymyślić krótszą!

Ja: Niemożliwe!

Masza: Był... (pęka ze śmiechu)

Ja: Rany!

Masza (przebija): ..b!

If.

sobota, 26 września 2009

Słuchamy w samochodzie grzesiowej składanki piosenek turystycznych. "Ma-a-ajkaa..." ryczymy obie razem, a potem czas się wczuć: "I ona taka w tej białej sukience,
jak piękny ptak, który zapiera w piersi dech.
Chwyciłem mocno jej obie ręce,
oczarowany, zasłuchany w słodki śpiew..." (Roman Roczeń)

Masza (poruszona i z rumieńczykiem): On się chyba... chyba... zakochał! I to dlatego tak śpiewa miłościowo!

If.

PS. Ciąg dalszy w domu

Ja: Jest takie słowo na piosenki o miłości, kochaniu i zakochaniu, mówi się na nie miłosne.

Masza: To ja już wiem, dlaczego Stara Miłosna nazywa się Miłosna. Bo tam się wszyscy zakochali! (chichocik) I wujek Czarek też (chichocik)

Ja (patrzcie, hm, taki temat i ani słowa o Piotrku, byłym narzeczonym! ani mu wspomnienia, ani rumieńczyka)

wtorek, 22 września 2009

Obserwuję Maszę i z westchnieniem żegnam czasy dziecinnego przekręcania słów.  Jeszcze mówi "olgrzym" i "jasionko", ale już różne nieprawdaże i cokolwieki wstawia poprawnie. Mam nadzieję, że twórcze podejście do słowa nie minie jej, nim zacznie przydawać się przy pisaniu wypracowań...

Ja: Córeczko, może dać ci pić?

Masza (najuprzejmiej): Nie, dziękuję, mamusiu, jestem napijana.

If.

poniedziałek, 21 września 2009

Dziecko ma rację. To, co było, można na różne sposoby wyginać i naginać.

Masza: To tutaj, właśnie tutaj, kiedy byłam jeszcze maluchem przewróciłam się na ulicę akurat kiedy przejeżdżał samochód!

Grześ (wyraża spojrzeniem coś jakby niewiarę)

Masza: Ale to nie jest historia, to się wydarzyło naprawdę!

If.

sobota, 12 września 2009

Ze względu na minione wypadki, lepkie i wilgotne, Grześ nie pozwala jeść w samochodzie lodów.

Ja: Wiesz, trudno całe samochodowe siedzenie wsadzić do pralki.

Masza (z westchnieniem szczerego żalu): Jaka szkoda, że mamy taki niezmywalny samochód!

If.

wtorek, 08 września 2009

Dziś Masza kończy pięć lat. To były dobre lata...

Mam kłopoty ze snem. Dużo myślę o tym co było, co może będzie, jak będzie. Jak niczego ważnego nie zgubić; co wyrzucić za burtę, bo zbędne.

Tej letniej nocy
myślałem, że wciąż wieczór,
gdy już świt nastał.
A księżyc? Gdzie też wśród chmur
znalazł sobie schronienie?

Kiyohara-no Fukayabu, ze zbioru pieśni z Ogura w przekładzie Anny Zalewskiej

Nie może to poczekać na moje własne urodziny ostatniego dnia września... Mój księżyc chodzi w lisiej czapie z pomponem. Chyba wiem, gdzie ma schronienie, chyba tak.

Sto lat, maleńka, zdrowia i czy wiesz, że czekają na ciebie trzy torty? jeden dziś u Babci Wisi i Dziadzia Wojtka, dwa wielkie w niedzielę, na tradycyjnym przyjęciu podwórkowym!

If.

poniedziałek, 07 września 2009

W samochodzie Grześ włącza jedną z ulubionych płyt Maszy, czyli składankę muzyki filmowej - Indiana Jones, Prawo i Pięść, Top Gun, Władca Pierścieni, Conan Barbarzyńca. Jest i Bond. Kim był Bond, a jaki to fim? Masza dowiaduje się, że Bonda jej nie pokażemy, bo tam dużo walczą i strzelają. Córeczka marszczy brwi i wsłuchuje się; nagle wygina usta w podkówkę. Mamo, tato, mówi, ta muzyka jest strraszna, przerrażająca. Proszę, nie oglądajcie tego filmu, póki mnie macie (łzy)

If.

piątek, 04 września 2009

Masza (doczekawszy się, po roku z górą ciągłych rozczarowań): Mamo, wiesz, ja będę mego braciszka albo siostrzyczkę przytulała, kiedy będzie płakać, i wcale mi nie będzie przeszkadzać, że krzyczy w nocy albo psuje mi zabawki.

If.
(już wiemy, że braciszek! jeju, jeju, nie znam się na chłopcach)

czwartek, 03 września 2009

Masza: Czy ślimak ma uszy?

Masza: A gąsienica? Czy gąsienice słyszą? A czy się myją?

Ja: yyy (sprawdzam księgozbiór i te słynne zasoby Internetu. Czy gąsienice się myją...?)

Masza (życzliwie): Ja mogę poczekać nawet kilka lat.

If.

środa, 02 września 2009

Masza: A ty jaką byś chciał mieć pracę jak dorośniesz?

Kuba: Nie wiem.

Masza: Ja będę doktorem od dzieci.

Kuba (z szacunkiem): Aha.

Masza: A może lepiej mieć zwyczajną pracę?

Kuba: Tak, ja chcę zwyczajną pracę.

Masza: ...może zostanę rozdawaczem gazet?

If.