O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


poniedziałek, 29 października 2007

Dajemy naszemu cierpliwemu dziecku antybiotyk i masę leków. Usiłujemy też stosować sprawdzone sposoby przodków, jak podawanie miodu z cytryną. Grześ wyguglał, że najwięcej leczniczych wartości ma nowozelandzki miód manuka. Potwornie drogi, nabyliśmy więc też lipowy. Grześ zdejmuje wieczko słoika i wącha ten lipowy.

Grześ: Jakoś nietypowo pachnie.

Ja: Dla mnie tak pachnie wosk w ramkach. W ulu.

Grześ: A ja tu czuję las sosnowy.

Ja: Skąd sosna w miodzie lipowym?

Grześ: No, taki lajf.

If.

sobota, 27 października 2007

Masza po wirusowym zapaleniu oskrzeli przeszła na atypowe zapalenie płuc. A ja w weekend wyjątkowo pracuję... Wróciłam dziś po południu i zainaugurowałam przygotowania do spóźnione  leżakowania. Masza, która nie sypia w dzień od półtora roku, na przypomnienie wychowawczyni z przedszkola karnie zdejmuje kapcie, ustawia je w rządku i kładzie się. Błysnęło, zagrzmiało i dziecko z mężem znikli mi z oczu.

Ja: Zaraz, gdzie jesteście?

Masza: Tu! W łóżku!

Grześ: Hej, tymczasem wyjmij z lodówki ACC małej.

Ja: Już wyjmuję.

Masza: I jeszcze piwo!

If.

środa, 24 października 2007
Wprowadzanie nowego słownictwa, nowych umiejętności, nowej wiedzy, to kwestia chwili. Niedługo przestanę nadążać. Bardzo liczę na to, że dziecko z szacunku dla starszych (i w ogóle dla wszystkich) nie będzie mi okazywać w przyszłości tej charakterystycznej pobłażliwości, która ustawia wśród miękkich pluszowych misiaczków i której nie cierpię.

Masza i Grześ grają w coś na ulubionej witrynie uptoten.com

Masza: No, czemu się nie kręci?

Grześ: Trzeba odświeżyć, pewnie mają baga w sofcie.

Masza: Pewnie tak. (odświeża)

If.


poniedziałek, 15 października 2007

Grześ: Hipcie!

Ja: Foczka!

Masza: Ja mam to. Mam świnkę!

Grześ: Ryś!

Ja: Sówka!

Masza: A ja mam to. Pala!!!!

Gra sezonu, czyli "Baby memory" Ravensburgera z parami zdjęć zwierzątek. Rozdajemy jak karty i po kolei wykładamy po jednej, a kto pierwszy zauważy parę, zobowiązany jest ją wywrzasnąć. Kto uzbiera najwięcej par, wygrywa. Gra nieomal odbiera nam rozum. TAKIE emocje! Jeszcze chwila, a zaczniemy grać na pieniądze...

If.

wtorek, 09 października 2007

"Łonity dominou, łonity flol, klap klap klap. Łonity dominou, łonity flol, klap jor hends! "

Tak codziennie podśpiewuje Masza, a ja cieszę się, że nauka angielskiego odbywa się na podatnym gruncie. Melodia bardzo ładna, ale co do słów... zwłaszcza cudowne "łonity dominou"... mało z tego rozumiem i mało rozpoznaję, może ktoś?... pękam z ciekawości co do oryginalnego tekstu piosenki.

If.

poniedziałek, 08 października 2007

Masza z Tatą kąpią się po długiej zabawie klockami Lego. Budowali smoka, by potem nieszczęsnemu amputować różne części ciała, potrzebne tym razem do konstrukcji dwupoziomowego garażu z windą (Grześ: "Chodź, potrzebne nam takie dwa długie zielone. Co smok ma z tyłu?" Masza: "Silnik. Cha, cha, żartowałam!")

Ziemniaki obrane, sałatka skrojona i przyprawiona, sos do falafli porządnie naczosnkowany. Pokój gotowy. Picie i zestaw trzech książeczek dnia.

Siadam na krześle. Co by tu zrobić?

Przychodzi gruby kot i wyraziście daje do zrozumienia, że zwierzęta należy karmić. A mi nawet czytać mi się nie chce, co jest nienormalne. Nie wstanę. Jestem bardzo dorosła i bardzo zmęczona.

Jednak wstaję. Przypomniałam sobie, że w puszeczce w szafce powinna znajdować się ostatnia z półtora tuzina krówek, które dostałam tydzień temu na urodziny... mniam! Naści kocie animondy. Za moje zdrowie. Skończyłam 37 lat. Całuski dla wszystkich