O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


sobota, 29 października 2011
Grześ wyjechał służbowo, toteż przez dwie nocki "radzimy sobie". Już pierwsza nocka dała mi w kość. Masza wprawdzie bardzo dzielnie pomagała i słuchała moich próśb, choć nigdy nie przychodzi jej to łatwo, ale mały braciszek dostał ataku niesenności i o godzinie 21 nadal wyłaził z łóżka, przełaził do Maszy łóżka, baraszkował i wesolutko pokrzykiwał. A Masza jutro do szkoły na ósmą... W konsekwencji dostałam ataku nerwowego i wypadłam z sypialni, by zamknąć się w łazience i tam krótko płaknąć. Zawsze staram się ataki wściekłości (a w tym wypadku - rozczarowania, gdyż na wieczór miałam wielkie plany filmowo - prasowalnicze) detonować z dala od dzieci i ich też tego uczę.
Czyli wypuszczam kilka łez na wannie i po chwili wracam do sypialni.

A tam, w dużym łóżku, przykryte pod brodę leżą moje dzieci, mocno do siebie przytulone, każde z buzią zalaną niebieskim światłem z telefonu. Masza ogląda Barbie w akademii księżniczek, Alex - krecika.

If.

sobota, 15 października 2011
Masza: Uwaga, uwaga! Tra-ta-bum!
(ukazuje ręce z cyrkowymi pacynkami z Ikei na palcach)
Zapraszamy na występ cyrku NIC-NIC! Zaczynamy!
(chwilka ciszy)
I to wszystko, żegnamy Państwa!
(pacynki kłaniają się na wszystkie strony)

If.