O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


środa, 12 października 2005

Kąpiel małej. Zawsze wygląda tak samo – najpierw długie pluski i zabawa z tatą w wannie, potem ja wkraczam z mydłem i szamponem, a na końcu biorę Maszę do suszenia na przewijak. Tym razem, z powodu mojej skręconej kostki, mała została umyta i zapodana do wycierania przez Grzesia. Siedzi golusieńka na przewijaku i przeciera oczy. Szybko okrywam maluszynkę ręcznikiem.

Ja: Chodź, córeczko, umyję cię… eee…

Grześ: Widzę, że masz zaimprintowaną sekwencję.

poniedziałek, 10 października 2005

Masza – roczniak i ważniak, strasznie wierzga podczas przewijania. Dotychczasowe patenty – dawanie zabawek, odwracanie uwagi, piosenka „Podwórkowy rock and roll” oraz „Stary kaczor fermę miał” często zawodzą.

Grześ bierze dziecko do przewinięcia. Leżę z książką, wykonując zalecenie ortopedy („elewacja kończyny”) i słucham polemiki zza ściany.

Grześ: A teraz prze-wi-nie-my..

Masza: AAAAA!!!! NIE! NIE!

Grześ: Ale…

Masza: Uaa!

Grześ: Spokojnie mała. Do zakończenia operacji zmiany pieluszki zostało jeszcze sekund piętnaście – czternaście – trzynaście – dwanaście – jedenaście – dziesięć…

Masza: … (zapewne nabożnie słucha, bo jest CICHO…)

If.

wtorek, 04 października 2005

Masza stoi na kanapie obok mnie, leżącej z kostką zwichniętą i unieruchomioną air-castem. Pobiera czasopisma i kolejno zrzuca za oparcie. Po każdej zrzutce woła: ba! (skrót od "bam!")

Masza, przy ostatniej gazecie: Ba! Ba?

Ja: Tak, córeczko. Spadają. Grawitacja.

Grześ, przechodząc: To ja tu jestem fizykiem...

niedziela, 02 października 2005
W domu mamy niewiele zasad „nie wolno”, ale są żelazne. Na przykład, nie wolno wsadzać rączek do kociej kuwety (mamy dużą, krytą kuwetę z zachęcającym wejściem – nic, tylko coś wyjmować lub wkładać…)

Masza wchodzi do łazienki i natychmiast kieruje się do kuwety: a! a! a!

Ja: Córeczko, ale pamiętasz, że tu nie wolno?

Masza: a! (bezczelnie patrzy na mnie i wkłada łapkę do środka)

Ja: Nie wolno!

Masza: (zawiesza rączkę, ale jej nie wyjmuje)

Ja: Córeczko, wyjmij natychmiast rączkę, musimy pogadać. Nie wolno!

Masza: e? (w końcu wyjmuje łapkę i siada na podłodze)

Ja (zakładam mowę): Córeczko, prawie wszystko ci wolno, ale czego nie wolno, tego NAPRAWDĘ nie wolno, jasne?

Masza: gabadabadaba (ton polemiczny)

Ja: Do kuwety rąk wkładać NIE WOLNO! Tak jest od początku i to się nie zmieni.

Masza: gabababa! (protestacyjnie)

Ja: Nie wolno, taka jest zasada i ma ona sens – żwirek jest brudny, tu kotki robią siusiu. Kuweta jest miejscem tylko dla kotków. Tak samo kotom nie wolno wchodzić do twojego łóżeczka. Każda zasada ma powód i sens, wiesz?

Masza: Tak. (wstaje i obie zadowolone wychodzimy z łazienki)

 

Uczciwie dodaję, że podobne rozmowy, w temacie tej samej kuwety i tego samego wkładania doń rączek, prowadzimy nawet kilka razy dziennie.

If.

piątek, 30 września 2005

...dziś półokrągła rocznica moich rodzin...  Mała chodzi z suchą bułką (ostatni hit), mój kochany zostawił mi na klawiaturze prezenty i wyszedł do pracy. Koty łażą za mna jak psy, dyskretnie nie wchodząc małej w drogę. Mądre.

A wczoraj było tak:

Ja: Kotki trzeba delikatnie głaskać, pamiętasz? żeby nie bolało, o tak!

Masza: ba! (głaszcze, potem poklepuje)

Cymek: filozoficznie przechodzi na drugi koniec łóżka, obie czołgamy się za nim

Masza: ba! ba! (klepie kota, a potem wali)

Cymek: podnosi jedną łapkę i ostrzegawczo zawiesza ją przed nosem małej

Masza: (zakłada długą mowę, z rączką uniesioną wysoko) vgfkkjjb!

Cymek: cofa łapkę i z powrotem kładzie się na boku

Masza: z wytężoną uwagą, wali jak w bęben

Ja: Córeczko, ale kotka to może boleć, wiesz? Nie wal!

Cymek: ani drgnie. Po chwili zaczyna mruczeć

Ja, do Cymka: wiesz, zdrajco, to niepedagogiczne.

Dzień jak codzień, pełen małych miłości.

If.

1 ... 41 , 42 , 43 , 44 , 45