O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


Kategorie: Wszystkie | biureczko | brązowe | błyszczące | gwiaździste | nasto | przeplatane | wielobarwne | zielone
RSS

błyszczące

sobota, 10 maja 2014

Uświadomiłam sobie, jaki to wielki błąd, że pomagając Maszy w lekcjach nie trzymam pod stołem kompa albo chociaż dyktafonu... potem wykuć na pamięć i stand-up jak złoto, gotowy.

Ja: Co to jest demokracja?

Masza: To zebranie, na którym każdy może powiedzieć, że no na przykład nie chce wojny albo że kto ma być przywódcą.

Ja: Jaką rolę pełniły Iliada i Odyseja?

Masza: Pełniły wielką rolę.

Ja: Kto to niewolnik?

Masza: To byli ludzie, którzy nie mieli własnej woli.

Jakie szczęście, że gdy porządnie dopytać okazuje się, że mała naprawdę ma w głowie to, co potrzeba. Tylko nie chce jej się kombinować definicji, tym bardziej wyuczyć się tej z podręcznika...

If.


sobota, 02 listopada 2013

Nareszcie lektura, pierwsza, przez którą zaczytana Masza wręcz spóźnia się na posiłki. Akademia Pana Kleksa! Moja krew :-)))


piątek, 18 listopada 2011
Alex zjadł część obiadu, a resztę rozrzucił wokół swego wysokiego krzesełka. I zwiesił głowę na blacie, zupełnie, jakby przemyślawszy sprawę poczuł głód i rozpacz.

Masza (przysiada pod krzesełkiem. Łagodnie): Braciszku, twój czyn nie był zły. Ale bardzo wkurzliwy.

If.

sobota, 15 października 2011
Masza: Uwaga, uwaga! Tra-ta-bum!
(ukazuje ręce z cyrkowymi pacynkami z Ikei na palcach)
Zapraszamy na występ cyrku NIC-NIC! Zaczynamy!
(chwilka ciszy)
I to wszystko, żegnamy Państwa!
(pacynki kłaniają się na wszystkie strony)

If.

wtorek, 09 sierpnia 2011
Masza do Alexa: Aleś ty jest!
Ja (po raz setny i znów niepotrzebnie): Przecież nie robi tego złośliwie.
Masza: Wiem. (do brata) Ty naprawdę jesteś Aleś.

If.

środa, 03 sierpnia 2011

Po niezdrowym i ciężkostrawnym obiedzie (z roku na rok psuje się Kolorowa, noga nasza ni żołądek tam już nie postaną) posuwamy się z wolna do domu.

Grześ (wzdychając): Czuję się, jakbym zjadł granat.

Masza (niezwłocznie, również wzdychając): A ja się czuję, jakbym zjadła kosz na śmieci.

Uj,  to właśnie się stało.

If.

wtorek, 31 maja 2011

Spieszy się do tego stopnia, że nie nadąża mówić w sposób wyszlifowany przez wieki. Energia ją roznosi. "Teraz" przesuwa się nieubłaganie, zostawiając za sobą pożółkłe łany "wcześniej", język skraca, co może. Nie zna uczuć letnich.

Wracamy ze szkoły. Masza co kilka chwil podfruwa sobie, gdyż mój szybki krok nie jest dość szybki dla prędkich duchem (pani psycholog, do której w sprawie tej prędkości się zwróciłam stwierdziła, że córeczka nie jest nadpobudliwa w sposób kliniczny, czyli nie ma ADHD. Dowodem bardzo dobre wyniki w nauce i umiejętność skupienia się na lekcjach, co ją jednak dużo kosztuje). Już widać sklep z lodami....

Masza (wbija we mnie błagalne spojrzenie) (obiega wokół wózek z całkowicie spokojnym Alexem) (bez tchu): Ma, pro!

Ja: Dobrze, dobrze. Ma kupi ci lo.

If.

środa, 11 maja 2011
Masza (do przyjaciółki, Zosi): Ja wiem, dlaczego Barbie i inne dziewczyny są takie chude. Tata mi powiedział. One kupują tyle ubrań, że nie mają na jedzenie.

If.
poniedziałek, 21 marca 2011

Byliśmy z Maszą i Alexem u fryzjera. Masza po długich negocjacjach zgodziła się skrócić włosy, gęste jak u szetlanda. Obie mamy nadzieję, że dzięki temu krócej potrwa suszenie po pływaniu. Alex, którego irokezikowi wystarczę na razie ja z nożyczkami, trenował chodzenie i przyglądał się szeregom błyszczących tub i słoików. Fryzjerka dzielnie stawiała czoło konwersacji z Maszą.

Masza: Jak urosnę, będę zapuszczać włosy.

Fryzjerka: Acha. A po co ci długie?

Masza (z lubością): Będę miała duże kuce!

*

Masza: Czy już? Ja już nie mogę tak siedzieć.

Fryzjerka: Jeszcze trochę... (łże, bo jest dopiero w połowie)

Masza: Bo to trwa i trwa jak pełz ślimaka.

*

Zanim wyjdziemy, żegnamy się wylewnie z fryzjerką a Masza jeszcze wybiera z koszyczka obiecanego lizaka. Wybrała, przytuliła do kurtki i nagle zastyga w pół gestu.

Masza (do fryzjerki): Proszę pani, czy te lizaki są zatrute?

Fryzjerka (po dłuższej chwili): Nie?

Masza: Na pewno...? Bo wie pani. W bajkach przecież różnie bywa.

Wychodzimy, pozostawiając fryzjerkę wykonującą bezładne gesty człowieka próbującego wybudzić się z dziwnego snu.

If.

niedziela, 13 marca 2011

Jemy obiad. Maszy kilkakrotnie spada kęs z widelca, w końcu dyskretnie wkłada go do buzi palcami.

Ja (tonem informacyjnym): Jakby co, widziałam.

Masza (rozkosznie): Ja tylko sprawdzałam, czy jesteś czujna.

If.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23