O autorze

 

 

free counters
od 10 maja 2010


Kategorie: Wszystkie | biureczko | brązowe | błyszczące | gwiaździste | nasto | przeplatane | wielobarwne | zielone
RSS

gwiaździste

sobota, 10 maja 2014

Dziś byliśmy rano z Alexem na pobraniu krwi, najpierw ja, potem on. Krótko płaknął przy przygotowaniach, ale potem już tylko z marsem na czole czekał, aż operacja skończy się i pojedziemy w nagrodę na śniadania do makdonalda. Skończyło się, pielęgniarka nakleiła plasterek, wręczyła naklejki dla dzielnego pacjenta, jakże zasłużone; wyszliśmy z gabinetu. 

Ja: Usiądźmy może, jeszcze 5 minut muszę ci przyciskać ten plasterek.

Alex: To tu usiądźmy. Usiądź koło mnie. Jesteś moją najukochańszą mamą. Mamo wiesz, kocham cię najbardziej na całym świecie i będę kochał przez nieskończoność godzin.

Wziął moją rękę w swoje dwie ciepłe łapki i ciekawe, czy zauważył, że mamie na chwilę puściły wszystkie wiązania między atomami.

If.

niedziela, 10 listopada 2013

Czytamy świetną japońską książeczkę "Mogura basu", czyli w moim wolnym tłumaczeniu "autobus pana kreta"; czytamy po polsku, ale po lekturze Alex chłonie te zabawne cudzoziemskie dźwięki.

Alex: A jak jest po japońsku dom?

Ja: Ie.

Alex: A włosy?

Ja: Kaminoke.

Alex: A klet?

Ja: Wiesz przecież, mogura.

Alex (dowcipnie): A autobus?

Ja: Basu.

Alex: Ale taki ludzki autobus?

Ja: Każdy autobus.

Alex: A. A jak jest po japońsku batelia albo kosmos?

Zastanawiające albo.

If.

środa, 14 listopada 2012

Alex w oczach rośnie, a worek ze słowami z dnia na dzień bardziej wysypuje się. Odbieramy siostrę ze szkoły (chodzi na drugą zmianę i codziennie kończy lekcje o 16:15, ja małego odbieram około 13). Alex siada na podłodze na środku korytarza, przyszliśmy trochę za wcześnie.

Ja: Lepiej wstań, zaraz będzie dzwonek i tu mnóstwo dzieci zejdzie.

Alex ani drgnie, dzwonek dzwoni, a tu niespodzianka, stampede nie zwala się po schodach jak zwykle.

Alex: Nie ma tłumu.

Prorok jakiś czy co. No i kolejne nowe słowo :)

If.

sobota, 01 września 2012

Na działce, rysujemy kredą chodnikową galerię zwierzątek na płytkach przy domu.

Ja: Co teraz rysujemy?

Alex: Iha ha.

Ja: Konia? Dobrze. A powiesz koń? Albo prościej, najpierw powiedz ko.

Alex: Ko.

Ja: Powiedz ni.

Alex: Ni.

Ja: Powiedz ko-ni.

Alex (po namyśle): Iha ha.

If.

piątek, 17 lutego 2012

Zapowiadam, że mam pięć minut dla siebie i siadam przed kompem, tęskniąc do znajomych blogów.

Niestety, już po jednej, najwidoczniej bardzo długiej minucie jedni zaczynają zadawać wiele pytań a drudzy włażą na stół, co nie jest bezpieczne ani dla nich samych, ani dla pobliskiej ceramiki.

Ja jednak liczę na łut szczęścia i udaję, że nikogo na stole nie ma; na różne sklamrzenia odpowiadam wypraktykowanymi pomrukami, nie odrywając oczu od ekranu.  Gorzej! Nie przejmuję się w sposób właściwy córką, która cośtam, nie zauważyłam, i teraz nóżka boli.

Zła mama, zła!

Masza: Auuuuu!

Ja (patrząc w komputer): Boli?

Masza (cicho): Boli.

Ja (nadal nie ruszając się z miejsca, by obejrzeć, opatrzeć, przytulić): O.

Masza: Bardzo boli. BOLI.

Masza (z pasją): Proszę! I jeszcze mnie ignoruje!

If.

wtorek, 14 lutego 2012

...ale i tak świetnie można go zrozumieć. Wyraziste gesty i mimika załatwiają sprawę, co zaczyna mnie niepokoić. Trudno się powstrzymać przed porównywaniem (Masza w jego wieku już prosiła o żółtą kredkę itp); trudno wierzyć stereotypom (chłopcy później zaczynają mówić). Zapiszę go do logopedy, może coś fizjologicznie utrudnia wymowę? Tak świetnie się rozwijał, tymczasem odkąd zaczął chodzić jakby zatrzymał się w zdobywaniu kolejnych sprawności. Kompletnie nie potrafi wypełniać książeczek typu "gratka dwulatka" - proste labirynty, szukanie drogi, elementy pasujące i nie, łączenie kreską krowy i cielęcia są jakby poza zrozumieniem. Nie liczy, kolory ma w nosie. Oczywiście winię siebie, że mniej z nim przesiaduję nad książeczkami niż z Maszą, schrzaniłam, i oby nie było w tym nic więcej.

Słowniczek Alexa na dziś:

Baba, babi (babcie)

Bambam (kaczka)

Brum brum (czynność jechania)

Cici (pić)

Cita (wszystko, co służy czytaniu i pisaniu, czyli książki, kredki, papier itp)

Da

Dziadzia

Dzikn (dzik)

Dzitn (nożyczki, noże)

E-e (siusiu)

Erlo erlo (telefon)

Kokoko (kura)

Kokoku (kogut)

Kot (jedno z pierwszych słów), l. mn. koki, czasem kotn

Kupa

Ła ła (pies)

Maa-maa (moja-moja, czyli głaskanie pokrzywdzonych)

Mama, mamo, mami

Mniam mniam

Mooo (krowa)

Nie

Papi (siostra)

Pupa

Purrta, l. mn. purrci (wszelkie pojazdy)

Si, dzi (gorące)

Tam

Tat (tak)

Tata, tato, tati

Ti (tak mówi o sobie)

Tu

Tututu (słoń)

Zi (zimne)

Bezproblemowo sortuje, buduje z klocków Lego garaże i purrci, pisze litery A, B i T, obsługuje iPhone'a,  iPada, telewizor, odtwarzacz; rysuje; generalnie wykazuje się inteligencją, dobrą pamięcią, spostrzegawczością, letalnym podejściem do problemów i poczuciem humoru. Okazjonalnie bija siostrę. Zanosi pluszowe zwierzątka do kocich misek, by nie głodowały. Delikatnie łapkami odwraca mi twarz, bym patrzyła we właściwą stronę. Pozwala się strzyc. Śmieje, pokazując dołeczki. Znakomicie skacze do wody na basenie. Lepi z ciastoliny kunsztowne cosie. Samodzielnie zakłada kalosze (do wychodzenia na korytarz służą kalosze i tylko kalosze). Wszędzie potrafi się dostać przy pomocy krzeseł, pudełek i czegokolwiek. Masuje chory brzuszek siostrze. Tańczy, podśpiewuje, a nawet robi szpagat. Jeździ na trzykołowym rowerku.

Kurczę, ale Nie Gada.

If.

czwartek, 29 lipca 2010

Alex wraczkował do kuchni. Po paru chwilach chwiejnym krokiem wyszedł stamtąd pająk.

If.

czwartek, 01 lipca 2010
Masza w przedszkolu, a ja mam tyle do zrobienia, jeszcze to trzeba, a jeszcze tu i tam; biegam jak piesek za własnym ogonem albo może mysz w kołowrotku (świetne porównanie, gdyż dokonania domowe są z gatunku robionych w kółko). Co jakiś czas mówię sobie surowo: wyskakuj z kołowrotka, zostaw ten wikt i opierunek, pochodź powoli jak twój syn. Tak, odpowiadam sobie posłusznie i zmieniam czas.

Gdyż Alex chłonie świat. Szeroko otwarte oczy, ręce coraz sprawniej ujmujące przedmioty między kciuk i palce wskazujący, palce stóp mocno wparte w koc przy próbach raczkowania; każdy spacer, zabawa i powolna wycieczka po mieszkaniu przynosi olbrzymie plony. "Zobacz, to są drzwi, a w nich klamka..." ...i sama też patrzę: na białej płaszczyźnie tkwi podłużna rzecz, chłodna i gładka, odbija nasze twarze. Szaroniebieskie oczy synka rozszerzają się i oto zwykła klamka u drzwi sypialni lśni jak klejnot z zasobów Sezamu. Maleńka rączka wysuwa się i dotyka jej z najwyższą delikatnością. Ende, szepce Alex. Stuk-klang, odpowiada klamka. Drzwi uchylają się.

If.
czwartek, 04 lutego 2010

Alek wczoraj pierwszy raz się uśmiechnął! Wyraźnie w odpowiedzi! Bez podejrzeń o ten niby-uśmiech wywołany pracą jelit, czyli jeden z wielu uroczych grymasów: synek patrzy z wytężeniem w sufit, wzdycha. Uśmiech, powątpiewanie, całkowite zwątpienie, uśmiech, och och! zdumienie, westchnienie. Finał! Zmiana pieluszki. 

Lecz teraz to był uśmiech prawdziwy i tę cudowną umiejętność mały trenował pół dnia,  i dziś rano też! Długo rozmawialiśmy. Rozpływam się jak ten śnieg za oknem w słońcu.

Z dnia na dzień coraz większy ma słowniczek (gestowniczek? westchniczek, mamrotlistę, rykospis) - wśród rozmaitych okrzyków, gestów, westchnień, popędzającego khe! khe! i różnych o! ua! e! wyróżniają się dwa ważne słówka.

Ważne słowo 1: ejo ejo- używane, gdy się opóźniam z karmieniem. Już się czeka na kolanach, już pachnie mleczkiem, a tu nic! nic, ciągle nic! Ręce mi latają, szamocę się z bluzką; krótkie rozjuszone ryknięcie i przyssany Alek krzywduje sobie: ejo ejo... ejo ejo... (łyk) ejo ejo (łyk, łyk) ejo ejo!

Ważne słowo 2: ere - wypowiadane w trakcie karmienia, pełne błogości.  On mówi "heureux"! zachwyciłam się. Szczęśliwy - jasne, jak może być inaczej, gdy człowiek ma sporo w brzuszku, a wciąż może cieszyć się na drugą połowę uczty. Teraz Alek zmienia akcent, przez co czasem słowo brzmi z duńska. Na zmianę Brassens i gang Olsena...

Mój kochany! Przytulam synka i zamiast dać jeść (spróbujmy wytrzymać do kąpieli) śpiewam pioseneczki, których on niecierpliwie lecz póki co uprzejmie słucha.

Ja: I jak ci się podobało, synku? Mój ty orzeszku?

Alek: (wymijająco odwraca spojrzenie): Ejo ejo (i wysuwa jęzorek - jeść dać mamo, jeść dać, nie śpiewać!)

If.